5 powodów, dla których mama szuka przestrzeni dla siebie

W jednym z ostatnich podcastów Mitcha Mathewsa, amerykańskiego coacha i mówcy, usłyszałam, że jeśli odpowiesz sobie na pytanie, dlaczego chcesz coś osiągnąć, sposoby zrealizowania tego celu przyjdą do Ciebie same:

When you figure out your WHY, your HOW will come.

Uznałam więc, że zanim napiszę artykuł o różnych sposobach tworzenia przestrzeni dla siebie, poświęcę trochę uwagi powodom, dla których warto to w ogóle robić. Zwłaszcza, gdy się jest mamą! Bo przecież wszystkie wiemy, jak szczelnie wypełniona jest doba każdej z nas i jak zachłanne na kontakt z nami potrafią być nasze pociechy.

W ferworze codzienności łatwo zatracić siłę i determinację do tego, by dbać o przestrzeń tylko dla siebie. Dlatego mam nadzieję, że stworzona przez mnie lista, zmotywuje Cię do tego, by nie zapominać o sobie. Znajdź spośród tych pięciu punktów ten, który przemawia do Ciebie najbardziej i wyryj sobie go głęboko w sercu.

Na końcu znajdziesz też niespodziankę! Przygotowałam dla Ciebie ćwiczenie rozwojowe, które pomoże Ci przeprowadzić w Twoim życiu ciekawy eksperyment.

Jestem także otwarta na Twoje sugestie. Jeśli uznasz, że jest coś ważnego, o czym zapomniałam napisać w mojej wyliczance, to nie wahaj się dodać swojego pomysłu w komentarzu. A nuż właśnie Twój powód okaże się dla jakiejś innej mamy bardziej przekonujący. Twój punkt widzenia jest bardzo ważny!

No to zaczynamy. Dlaczego mama może potrzebować więcej przestrzeni dla siebie?

1. Każdy ma swoje granice

Mama także! Moje osobiste doświadczenie pokazuje, że macierzyństwo jest czasem testowania tych granic, sprawdzania, gdzie one się znajdują, eksperymentowania z ich przesuwaniem. W tym intensywnym procesie dopasowywania swojej uwagi do tempa i potrzeb dzieci, kiedy niejednokrotnie poszerzały się granice mojej cierpliwości, odkryłam, że ważne jest też działanie w przeciwnym kierunku. Dla równowagi. Mam na myśli na przykład jasne określenie sobie codziennej dawki czasu na relaks i regeneracje sił, wyjście na zaplanowany spacer bez dzieci, choćby one nawet protestowały. Nie ukrywam, że wymaga to umiejętności balansowania. Chyba żaden okres mojego życia nie uświadomił mi tak dobitnie jak te ostatnie 6 lat z moimi dziećmi, że:

  • granice są,
  • granice są ważne,
  • granice mogą być elastyczne.

I to jest w porządku. Wyobrażasz sobie linoskoczka sztywnego jak patyk? Nie raz zdarza mi się, że dzieci wchodzą mi na głowę – dosłownie i w przenośni. Czasem mnie to frustruje, a czasem celowo to akceptuję. Dopóki pamiętam o tym, że nie mogę być wszystkim dla wszystkich, wszędzie i zawsze, może dochodzić do chwilowych przegięć. Wydaje mi się, że przykładając wagę do swoich granic, warto skupić się nie tylko na ich nienaruszalności i restrykcyjnym pilnowaniu, aby ich nikt nie przekroczył,  tylko na tym, co możemy zdziałać w ich obrębie. Używając metafory, ujęłabym to tak: czasem tak bardzo bronimy naszych murków, miedz i płotków, że zapominamy ucieszyć się piękną łąką, którą one ogradzają. (więcej na temat granic możesz przeczytać tutaj i tutaj).

2. Ważne, byś dobrze się czuła

To najmniej wydumany, za to chyba najbardziej przekonujący powód, dla którego warto szukać przestrzeni dla siebie, będąc mamą. Każdy potrzebuje wypoczynku, żeby dobrze funkcjonować. Jeśli jest Ci trudno dać sobie do niego prawo ot tak – bo jesteś człowiekiem, to niech motywacją będzie dla Ciebie dobro najbliższych. Przecież wiesz, że zadowolona mama, to zadowolone dzieci. Wiem, że to utarty slogan, ale on naprawdę zawiera sporo prawdy. Jestem pewna, że niejednokrotnie doświadczyłaś, jak wszystko w domu zaczyna się sypać, kiedy nie zadbasz o swój odpoczynek. Nie twierdzę, że to jest łatwe – zwłaszcza przy małym dziecku, ale proszę Cię, nie ustawaj w szukaniu sposobów na to, żeby zatroszczyć się o siebie. Mimo że to trudne!

Osobiście widzę, że nawet jeśli mam nieraz wyrzuty sumienia (niepotrzebne, ale jednak realnie odczuwalne), że poświęciłam sobie więcej czasu, to i tak ta inwestycja zwraca się nam bardzo szybko. Kiedy jestem odprężona i spełniona, mam więcej cierpliwości w stosunku do moich dzieci. Czuję większą radość czasu spędzonego z domownikami. A i poczucie winy z czasem jakoś maleje.

3. Każdy potrzebuje różnorodności

To zaskakujące, jak bardzo potrafimy dbać o urozmaicenie planu dnia naszych małych dzieci, a zapominamy, że same jako matki też potrzebujemy oderwania od codziennej rutyny.

Nic tak nie przytłaczało mnie w pierwszych miesiącach macierzyństwa, jak monotonia dnia codziennego. Nawet nie ilość domowych obowiązków… Nie trud wsłuchiwania się w potrzeby dziecka… Tylko ta jednostajność i powtarzalność pewnych czynności! Paradoksalnie – mimo że byłam zmęczona – chciało mi się w tamtym czasie wykonywać wiele dodatkowych prac, jeśli tylko były czymś odstającym od codziennej rutyny. Niestety tych okazji nie było wiele, a je nie umiałam ich sobie stworzyć. Dopiero z czasem nauczyłam się nazwać potrzebę urozmaicenia i szukać sposobów jej zaspokojenia. Uświadomiłam sobie, że każdemu potrzebna jest pewna doza zmienności, nieprzewidywalności i spontaniczności. Jeśli zadbasz o przestrzeń dla siebie, stworzysz sobie możliwość wypełnienia jej rozmaitymi czynnościami, ludźmi, formami odpoczynku. To bardzo pomaga. Nie tylko w pierwszych latach macierzyństwa.

4. Mama też jest wolną i odrębną istotą

Wiem, że czasem kiedy wsiąknie się w macierzyństwo, to zapomina się o całym świecie. Ktoś mi kiedyś obrazowo powiedział, że w pierwszych miesiącach opieki nad niemowlakiem, kobietę zalewa fala oksytocyny, a zadaniem najbliższej osoby z otoczenia (np. męża) jest wyrwać ją w porę z tych odmętów. Rzeczywiście coś w tym jest – rola ojca dziecka jest w tym wypadku kluczowa. Niestety jednak mężczyzna nie zawsze potrafi wcielić się w postać dzielnego ratownika wyławiającego żonę/partnerkę z rzeki macierzyńskiego zaangażowania. Jak by jednak nie było, oksytocyna przestaje w pewnym momencie sama oddziaływać z taką siłą, jak na początku. I to jest moment, kiedy mama jest bardziej zdolna zadbać sama o siebie. Pomoc ludzi z bliskiego otoczenia jest bardzo ważna, ale ostatecznie każda z nas jest sama odpowiedzialna za to, by pielęgnować swoje poczucie wolności.

Tak dużo w poradnikach wychowawczych mówi się o tym, że dziecko jest odrębną istotą, która wymaga szacunku. To prawda! Nie widzę jednak szansy, żeby potrafiła to dostrzec matka, która nie dba wystarczająco mocno o uwagę dla swojej indywidualności i odrębności. Tak więc szukanie przestrzeni dla siebie jest aktem odklejania się od dziecka i od roli matki. Wtedy masz szansę odkryć, że pełniąc tak ważną funkcję w życiu swojego dziecka, jesteś jednocześnie kimś innym: żoną, przyjaciółką, sąsiadką, koleżanką z pracy, a przede wszystkim sobą, w całej swojej złożoności i niepowtarzalności.

5. Rodzina potrzebuje równowagi

Mała jest szansa, że mama, która nie dba o siebie, będzie potrafiła uszanować granice swoich dzieci i zauważyć ich odrębność. Jednak, kiedy robisz w swoim życiu trochę przestrzeni dla samej siebie, automatycznie stwarzasz sytuację, w której dzieci uczą się samodzielności. Dostają szansę otwarcia się na nowe doświadczenia. Znacznie rozszerza się obszar nowych aktywności, w których mogą wziąć udział. Kiedy dzieci nie są z mamą, to są prawdopodobnie z kimś innym. Wytwarza się przestrzeń na to, żeby mógł z nimi budować relacje tata. Pojawia się przestrzeń na zabawę z rówieśnikami. Kiedy codzienne interakcje dziecka ograniczają się tylko do relacji z matką, jego pole doświadczeń bardzo się zubaża. Taki brak równowagi jest szkodliwy dla wszystkich członków rodziny.

No dobrze! A teraz prośba do Ciebie

Co chciałabyś dodać do tej listy? Który punkt przekonuje Cię najbardziej? Napisz, co o tym myślisz!

Klikając TUTAJ, pobierzesz plik z ćwiczeniem rozwojowym. Koniecznie daj mi znać za jakiś czas, jak Ci poszło!

A jeśli uważasz ten artykuł za pomocny, podziel się nim w mediach społecznościowych albo prześlij linka znajomej. Niech rozszerza się społeczność mam, dbających o przestrzeń dla siebie! Dzięki Tobie mogę dotrzeć ze swoim przesłaniem dalej.

Przewiń do góry