Co przeszkadza Ci opiekować się sobą?

źródło zdjęcia

Czy zajmujesz ważne miejsce w hierarchii Twoich wartości? Czy regularnie zastanawiasz się, jakie są Twoje potrzeby? Czy w Twój tygodniowy grafik jest wpisany odpoczynek i czas na przyjemności?

Jeśli odkładasz siebie ciągle na później, czyli na wieczne nigdy, to może warto, abyś zastanowiła się, jakie są głębsze źródła tego problemu. Co sprawia, że ciągle zapominasz o sobie i doprowadzasz siebie do granic cierpliwości? Co sprawia, że mimo iż masz świadomość, jak ważna jest troska o siebie, trudno Ci ją praktykować na co dzień?

Proponuję, by zamiast szukać przyczyn zewnętrznych (takich jak np. brak czasu, wymagające dzieci czy niekorzystne godziny pracy męża) uważniej przyjrzeć się sobie. Bo, jak pisze Covey: „wszystkie prawdziwe i trwałe zmiany dokonują się od wewnątrz”. Więcej o tym mówiłam podczas webinaru KAWIARNIA MAMY LIDERKI.

Zanim zaczniesz czytać o trzech emocjach, które mogą Ci przeszkadzać w trosce o siebie, chcę byś mnie dobrze zrozumiała. Te uczucia nie są złe, choć są nieprzyjemne. W gruncie rzeczy, jeśli je u siebie zidentyfikujesz, możesz potraktować je jako ważną wskazówkę dotyczącą Twojego wnętrza. Dzięki nim, będziesz mogła dotrzeć do negatywnych przekonań, które wpędzają Cię w te uczucia. Pamiętaj – przy uczuciach nic nie kombinuj! One pojawiają się bez udziału Twojej woli i nie warto na siłę ich zmieniać. Możesz natomiast pracować ze swoimi myślami, czyli różnymi przekonaniami. Masz wpływ na pojawianie się ich w Twojej głowie oraz na to, co z nimi robisz: czy je pielęgnujesz czy próbujesz je przemodelować na bardziej wspierające. Więcej o różnicy między UCZUCIAMI i MYŚLAMI przeczytasz w książce Gajdów, którą recenzowałam tutaj.

Zatem zaczynamy! Co może Ci przeszkadzać w zaopiekowaniu się sobą?

Lęk

Lęk jest zwykle informacją o tym, że nie jest zaspokojona Twoja potrzeba bezpieczeństwa fizycznego, ale też emocjonalnego.

Jeśli nie ufasz mężowi, babci czy dziadkowi dziecka, pani w przedszkolu albo opiekunce, to możesz mieć duży problem z tym, żeby zostawić swoją pociechę pod opieką którejkolwiek z tych osób i spokojnie wyjść na odprężający spacer albo na spotkanie z przyjaciółką. Nawet jeśli to zrobisz, będziesz odczuwać niepokój i stracisz radość, która może płynąć z tego, że masz trochę czasu dla siebie.

Warto, żebyś poprzyglądała się temu lękowi i sprawdziła, czy on jest uzasadniony. Owszem trzeba dzieci chronić przed rzeczywistym negatywnym wpływem otoczenia, ale z drugiej strony warto zastanowić się, czy problemem nie są Twoje zbyt wysokie wymagania wobec innych. Może w niepotrzebny lęk wpędzają Cię Twoje przekonania typu:

  • Nikt nie zajmie się moimi dziećmi tak dobrze, jak ja sama.
  • Mojemu dziecku stanie się krzywda, gdy zostawię je z opiekunką.
  • Mój mąż nie umie zajmować się dziećmi.

Warto sprawdzić, czy tego typu myśli mają potwierdzenie w rzeczywistości, bo może okazać się, że inne osoby radzą sobie z naszymi dziećmi całkiem nieźle, choć mają inny styl bycia i inne metody radzenia sobie w trudnych sytuacjach niż my. Czasem wystarczy tylko lekko obniżyć nasze standardy i zrozumieć, że nikt nie jest idealny, ale to jeszcze nie powód do rozpaczy.

Poczucie winy

Wyrzuty sumienia mogą się pojawiać zarówno w stosunku do dzieci, jak i do osób, z którymi zostawiasz swoje pociechy, podczas Twojej nieobecności. Może Ci być trudno cieszyć się wizytą u fryzjera, jeśli wcześniej rozstawałaś się z dzieckiem w burzliwej atmosferze, kiedy ono uczepiało się Twojego kolana, płacząc i krzycząc „Nie odchodź”, a Ty ze zdenerwowaniem próbowałaś założyć swój płaszcz. I pewnie trudno będzie Ci odczuwać dumę z sukcesu w pracy, kiedy od tygodnia Twoim chorym dzieckiem zajmuje się teściowa, a Ty myślisz, że to dla niej kłopotliwe, bo wiesz, jak marudny potrafi być smarkający i gorączkujący maluch.

Ale znowu – wszystko jest kwestią przekonań, typu:

  • Opiekowanie się moimi dziećmi obciąża moich bliskich.
  • Powinnam zawsze być w pobliżu dziecka.
  • Stawiam dzieci w niekomfortowej sytuacji, gdy wychodzę z domu bez nich.

Warto zastanowić się, czy tego typu myśli wspierają Cię, czy osłabiają i wpędzają w niepotrzebną falę samokrytyki. Bo przecież – babcia dziecka może być w siódmym niebie, gdy może spędzić z wnuczkiem więcej czasu i czuć się potrzebna, a Twoje dziecko może cieszyć się miłą odmianą od codziennej rutyny. A nawet jeśli wolałoby w tym czasie być z Tobą, czy rzeczywiście musisz być na każde jego zawołanie i czy za wszelką cenę powinnaś chronić je przed frustracją.

Może wystarczy wypracować pewne rytuały na pożegnanie, dzięki którym dziecku łatwiej będzie przeżywać rozczarowanie z powodu chwilowego rozstania. Masz też prawo liczyć w tym względzie na pomoc otaczających Cię osób, które mogą osłodzić dziecku ból rozłąki z Tobą.

Wstyd

Czy potrafisz śmiało prosić o tę pomoc? A może całymi tygodniami odrzucasz wsparcie, które chcą Ci ofiarować inni, bo nie chcesz przyznać się przed nimi do swojej słabości, do swojego wyczerpania, może nawet wypalenia. Czujesz się jak w kołowrotku, z którego nie ma wyjścia, wiesz, że coś nie gra i że przestają Cię już nawet cieszyć wygłupy z dziećmi, ale brniesz w zaparte i stroisz dobrą mine do złej gry, bo myślisz sobie coś w tym stylu:

  • Jestem już dorosła – nie ma co się rozczulać nad sobą.
  • Muszę być twarda i wziąć się w garść.
  • Nie mogę się przyznać przed nikim do słabości.

A kto powiedział, że mama musi być zawsze silna, twarda i niewzruszona? Warto sprawdzić w przypadku tych różnych negatywnych przekonań, skąd my je właściwie mamy. Może zostały wpojone w domu rodzinnym? Może słyszysz takie utarte slogany w pracy lub na ulicy? Warto się zatrzymać i sprawdzić, czy to rzeczywiście moje. Czy ja się z tym muszę zgadzać? Dojrzałość polega w dużej mierze na robieniu z takimi myślami porządków – wyrzucaniu przekonań, które działają na nas destrukcyjnie i przekształcaniu ich na bardziej wspierające.

Na przykład takie:

  • Jestem wystarczająco dobrą mamą.
  • Jestem dla moich dzieci jedyna i niepowtarzalna.
  • Inne osoby też mogą wnosić w ich życie dobro.
  • Dobra relacja między dzieckiem i dziadkami nie zagraża naszej relacji.
  • Mój mąż ma swoje sposoby radzenia sobie z dziećmi i mogę mu ufać.
  • Mój mąż jest wystarczająco dobrym tatą.
  • Mam prawo do czasu i przestrzeni tylko dla siebie.
  • Wychodząc z domu bez dzieci, nie robię im krzywdy.
  • Potrafię zostawić dzieci pod dobrą opieką innych.
  • Nie jestem w stanie uchronić dziecka przed frustracją i innymi trudnymi uczuciami, ale mogę i potrafię je wspierać w konstruktywnym przeżywaniu tych emocji.
  • Nie muszę być idealną i perfekcyjną mamą.
  • Mogę popełniać błędy.
  • Mogę się mylić.
  • Mogę liczyć na pomoc i wsparcie bliskich.
  • Mam prawo do chwil słabości.
  • Jako mama powinnam troszczyć się o siebie.
  • Gdy opiekuję się sobą, staję się lepszą mamą dla swoich dzieci.

A co Ty dorzucisz do tej wyliczanki uczuć i przekonań?

Podziel się w komentarzu!

*

Jeśli czujesz, że praca nad przekonaniami to coś, czego potrzebujesz i że pora w końcu zatroszczyć się o siebie, to mam dobrą wiadomość. Wiosną rusza kolejna edycja mojego warsztatu online ZADBANA MAMA, podczas którego będę mogła Ci w tym pomóc. Poznasz szczegóły, klikając w obrazek poniżej. Zapisz się na listę oczekujących, abyś mogła dowiedzieć się jako pierwsza o wszystkich bonusach.

Przewiń do góry