Jak radzić sobie ze zranieniami przez kogoś bliskiego?

Nie zapomnę tej chwili podczas kursu małżeńskiego, gdy prowadząca go para kazała spojrzeć na osobę przyszłego współmałżonka, a potem powiedziała, że to jest właśnie ta osoba, która najbardziej nas zrani. Było to jak kubeł zimnej wody wylany na głowę, ale po niemal dekadzie wspólnego życia muszę stwierdzić, że coś w tym jest.

Czy mówimy o tym głośno, czy nie – zranienia są jednym z elementów życia pod jednym dachem, nie tylko w relacji małżeńskiej. Najczęściej są to przykre słowa, które słyszymy pod swoim adresem, czasem to także niepożądane zachowania bliskich nam osób. Jak radzić sobie w trudnych chwilach, kiedy ktoś z rodziny nas rani? Nasuwa mi się tutaj 5 ważnych kwestii.

1. Pozwól, by ten ból Ciebie dotknął

Wiem, że to jest w tym wszystkim najgorsze!!! Gdy ktoś Ciebie rani, doświadczasz ogromnego bólu – ten ból emocjonalny jest nie mniejszy nieraz niż ból fizyczny. Może objawiać się symptomami w ciele, takimi jak nagłe osłabienie, uderzenie fali gorąca, ścisk w klatce piersiowej lub w żołądku. Do tego może dołączyć roztargnienie i apatia, po prostu ręce Ci opadają i nic Ci się nie chce… No może poza jednym – chce Ci się płakać!!!

W tej sytuacji najchętniej skryłabyś się przed tym bólem, uciekła od niego daleko. Tym bardziej, że jest on tym dotkliwszy, że wywołała go bliska dla Ciebie osoba, która tym samym zawiodła Twoje zaufanie.

To, co chciałabym Ci jednak podpowiedzieć, to PRZEŻYCIE TEGO BÓLU, POZWOLENIE SOBIE NA TO, ŻEBY CIĘ DOTKNĄŁ, zamiast szamotania się i bezskutecznych prób ucieczki. Nie chodzi o to, żeby się w tym pławić w tych trudnych emocjach, ale ważne jest też, żeby ich nie stłumić. Daj sobie na to trochę czasu – zaufaj, że to przejdzie, ale nie zaprzeczaj, że jesteś z kamienia albo ze stali i że to Cię nie rusza.

Jednym z powodów, dla których ważne jest pozwolenie sobie na przeżywanie bólu, jest fakt, że kiedy znieczulasz się na ból, znieczulasz się też na satysfakcję, szczęście, poczucie spokoju i inne pozytywne emocje. Jak zauważyła Brene Brown, autorka książki „Z wielką odwagą”:

„(…) znieczulanie wrażliwości jest szczególnie osłabiające, ponieważ nie tylko uśmierca ono ból naszych trudnych doświadczeń; uśmierzanie wrażliwości stępia także nasze doświadczenia miłości, radości, poczucia przynależności, kreatywności, empatii. Nie możemy znieczulić naszych emocji w sposób selektywny. Zamknij oczy na mrok, a nie zobaczysz światła”.

2. Bądź wspierająca dla siebie

Chodzi o to, by nie dokopać sobie w trudnej sytuacji zranienia jeszcze bardziej. Przykre słowa wypowiedziane pod Twoim adresem wcale nie muszą być prawdą – tym bardziej, gdy zostały wypowiedziane w złości, w poczuciu przemęczenia czy frustracji osoby raniącej.

Wiem, że to wymaga wiele hartu ducha – zwłaszcza, jeśli jesteś początkująca w tym emocjonalnym dbaniu o siebie, ale włóż swój wysiłek w to, by nie uwierzyć w te negatywnie przekazy na swój temat.

Pamiętaj, że przykre słowa, które usłyszałaś pod swoim adresem więcej mówią o osobie, które je wypowiedziała, niż tak naprawdę o Tobie. Dlatego pielęgnuj w tym czasie szczególnie poczucie własnej wartości i zwróć jeszcze większą uwagę na swoje potrzeby.

Czasami mamy tendencję w takich chwilach skupiać się na wyszukiwaniu logicznych argumentów, którymi przekonamy osobę raniąca nas, że nie ma racji. Odkryłam jednak, że ważniejsze i owocniejsze od tego przekonywania drugiej osoby, jest czułe i troskliwe pochylenie się nad sobą. Gdy ktoś bliski mówi na Twój temat niefajne rzeczy, to zostaw go z tą jego biedą i w pierwszej kolejności zadbaj o siebie:

  • spraw sobie jakąś przyjemność,
  • poszukaj wspierającej osoby, która Cię wysłucha bez oceniania,
  • zajmij się swoimi sprawami,
  • działaj według swojego scenariusza,
  • dbaj o zaspokojenie swoich potrzeb.

3. Pomyśl, co za tym stoi

Jeśli już koniecznie chcesz skupić trochę swojej uwagi na osobie, która Cię zraniła, to ukierunkuj tę uwagę właściwie. Szukanie racjonalnych argumentów podważających raniące słowa Twoich bliskich jest OK, ale nie spiesz się zbytnio z dążeniem do konfrontacji w rozmowie. Wiem, że czasem coś aż pali nas w środku, aby dane nieporozumienie wyjaśnić, ale moje doświadczenie pokazuje, że im bardziej emocje opadną, tym lepiej.

Zastanów się w tym czasie, co może być przyczyną raniącej krytyki. Jakie niezaspokojone potrzeby bliskiej Ci osoby mogą kryć się za jej niesprawiedliwym osądem i oceną Ciebie? Może to przemęczenie, może frustracja, która ma zupełnie inne źródło, niż Twoje zachowanie, może jakieś wspomnienia z dzieciństwa…

Nie namawiam Cię do zdejmowania z raniącej osoby odpowiedzialność za niemiłe zdarzenie i usprawiedliwianie jej. Ważne po prostu, żebyś zrozumiała, że tu może tak naprawdę wcale nie chodzić o Ciebie, dlatego tym bardziej nie warto skupiać się na negatywnym komunikacie, który usłyszałaś na swój temat.

To, co mnie pomaga w takich chwilach, to przypomnienie sobie tych niechlubnych momentów, kiedy to ja mówiłam pod adresem moich bliskich raniące słowa – najczęściej na skutek przeciążenia, zmęczenia, skumulowanej nieprzepracowanej złości… Mówiłam wtedy słowa, których tak naprawdę nie chciałam powiedzieć… Bardzo tego potem żałowałam, starałam się dążyć do przeprosin i do powrotu dobrych relacji… I dużo dałabym za to, żeby ofiary tych moich słownych zaczepek, wymazały je sobie z pamięci, bo ja naprawdę myślałam o nich źle tylko w przypływie swojej bezsilności i frustracji. Nie chciałabym, by te osoby definiowały się przez pryzmat tych przykrych słów…

Przypominam sobie o tym, gdy sama doświadczam zranienia i jest mi lepiej, gdy założę dobre intencje bliskiej mi osoby. Powtarzam wtedy sobie (a czasem nawet jej), że wiem, iż na pewno tak źle o mnie nie myśli.

4. Módl się za raniąca Cię osobę i za siebie

To oczywiście opcja dla osób wierzących – jest ona jednak mega pomocna, choć piekielnie trudna (o ile to słowo pasuje w tym kontekście). Wysyłanie dobrych myśli (możliwe też dla osób niewierzących!) i modlitwa za osobę, która Cię rani, potrafi być bardzo wyzwalające. Na początku możesz to robić wbrew swoim emocjom, ale o to właśnie chodzi, by się do nich trochę zdystansować i być ponad tym, co się wydarzyło.

Poza tym – wracając do punktu nr 1 – przeżywanie bólu jest łatwiejsze, gdy złączysz go z cierpieniem Zbawiciela. W tym kontekście zawsze bardzo poruszają mnie słowa, które Jezus wypowiedział z krzyża tuż przed skonaniem: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Coś w tym jest, że Chrystus nie tylko potrafił przebaczyć oprawcom, ale jeszcze usprawiedliwił ich przed Ojcem. Dla mnie to ideał, który tak po ludzku nieraz trudno osiągnąć i do którego chyba dojrzewa się z czasem.

5. Porozmawiaj, gdy emocje już opadną

Nie ma sensu zabierać się za rozmowę z osobą raniącą, gdy zarówno Ty, jak i ona ciągle jesteście emocjonalnie wzburzeni. Możesz wtedy sama powiedzieć dużo niepotrzebnych słów, a i tak Twoje racje do tej osoby na pewno nie dotrą.

Warto jednak nie zamiatać problemu pod dywan i wracać do tych trudnych sytuacji na spokojnie. Moim zdaniem bardzo szkodliwy i psujący relacje jest schemat: wybuch złości i krytyki/kłótnia – ciche dni – nie wracanie do sprawy, gdy już emocje opadły z lęku przed ponownym psuciem atmosfery.

To trzeba jednak umieć wyważyć. Sprawdzić, na czym nam tak naprawdę Ci zależy. Czasem warto poczekać na odpowiedni moment, kiedy bliska nam osoba będzie dostatecznie otwarta, by przyjąć nasz punk widzenia.

Jeśli nawet druga osoba nie przekona się do naszych racji, zawsze warto powiedzieć o swoich odczuciach i niezaspokojonych potrzebach. Co prawda ryzykujemy wtedy powtórne zranienie w postaci niezrozumienia, ale przynajmniej pozostajemy wierni sobie.

*

Jestem ciekawa, jak Ty radzisz sobie ze zranieniami? Czy któraś z moich podpowiedzi przypadła Ci do gustu i chcesz ja zastosować w praktyce? Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz.
I koniecznie podziel się tym artykułem ze swoimi znajomymi w social mediach, jeśli uważasz, że warto! Niech pozytywne treści idą w świat!