Jak rozwijasz swoją KOBIECOŚĆ? (opowiada 5 kobiet)

Jak rozwijasz swoją kobiecośćźródło zdjęcia

W DoM-owym salonie goszczę dziś kilka kobiet, które zgodziły się opowiedzieć o tym, jak rozumieją swoją kobiecość i w jaki sposób starają się ją rozwijać. Każda z nich jest inna, a jednocześnie wszystkie mają z sobą coś wspólnego. Są piękne i inspirujące! To bije z ich twarzy i słów! Przeczytacie o zawiązywaniu szalika, spacerowaniu po plaży i głębokich rozmowach przy kawie. Padły porównania do gry na instrumencie, oddychania i malin.  Jest coś o cenieniu rodziny nade wszystko, o czerpaniu siły ze spotkań z przyjaciółmi oraz o rozwijaniu seksualności.

Wszystkim zaproszonym z całego serca dziękuję za to, że swą obecnością wzbogaciły DoM-owe progi i jednocześnie uczyniły wspaniały prezent innym kobietom. Pod artykułem jest miejsce na Twój komentarz. Podziel się tym, jak Ty przeżywasz swoją kobiecość! Daj innym kawałek siebie!

1. Gabriela Kuca

Założycielka firmy Pasjonatki i twórczyni marki Kobieca Siła. Inspiruje kobiety do uważnego i odważnego życia z pasją, pisząc artykuły oraz organizując warsztaty i konsultacje on-line.

Gabriela Kuca DoM Dobre Miejsce

www.KobiecaSila.pl

Kobiecość ma smak i kolor malin. Jest wyrazista i delikatna, przyciągająca i kusząca, wyrafinowana i taka normalna jednocześnie. Kobiecość ma wiele imion. Jeśli pytasz, czym moja kobiecość jest dla mnie, odpowiem tak:

Kobiecość to piersi, które karmiły, ręce, które nosiły, to serce, które kocha bezgranicznie.

(KOBIETA_MATKA)

Kobiecość to kołyszące się biodra, włosy rozwiane w swobodnym tańcu i czerwone usta.

(KOBIETA_KOCHANKA)

Kobiecość to uśmiech, empatyczne uszy, mądre słowa, otwarte dłonie i ramiona.

(KOBIETA_PRZYJACIÓŁKA)

Kobiecość to stopy mocno oparte na ziemi, prosty kręgosłup, podniesiona głowa i pewny wzrok.

(KOBIETA_SIŁA)

Kobiecość to radość i pasja, bo one są źródłem energii życiowej i dodają kobiecie blasku.

(KOBIETA_PASJA)

Taka jest moja kobiecość: wielowymiarowa. Staram się rozwijać ją holistycznie. Taki rozwój kojarzy mi się ze spacerem po plaży:

przez stopy przesypuje się piasek,

delikatna bryza otula ciało i włosy,

uszy koją się łagodnym szumem fal, dusza ogrzewa się słońcem,

a myśli płyną kołysane łagodnym krokiem.

Intelektualność przeplata się z emocjonalnością, fizycznością i duchowością. Kobieta nie jest tylko ciałem albo umysłem, jest wielowątkowa, tak, jak kobiecość. I to stanowi o jej pięknie.

Wspaniały temat poruszyłaś Moniko, dziękuję, że mogłam podzielić się swoimi przemyśleniami z czytelniczkami DOMu.

2. Patrycja Zenker

Wraz z dwiema przyjaciółkami tworzy markę Trivium. Projektują i szyją ubrania „dla kobiet, które mają biust, talię i biodra”, zachęcając przy tym do tego, by w pełni akceptować swoją cielesność i po prostu cieszyć się sobą.

Patrycja Zenker

www.TrivimFashion.com

Nie mam w sobie jednej kobiecości – zmienia się w czasie, albo różne jej aspekty słychać raz mocniej, a innym razem cichną.

Dawniej głośniej grała seksualność, chęć podobania się, potem gruchnęło ogromne pragnienie dziecka, zagłuszyło wszystko inne. Teraz raczej jest to orkiestra wielu różnych instrumentów: krzątanie się w kuchni i stawianie na stole talerzy z ciepłą strawą lub pakowanie domownikom śniadania do pracy, chwile zadumy przy dzieleniu rzeczy do prania na czarne, kolorowe i białe. To kot na kolanach, kiedy piszę o sobie, ciepły prysznic na zakończenie dnia, dotyk ukochanych męskich dłoni. Moja kobiecość to szalik proponowany dziecku w chłodny dzień i smutek, gdy odtrąca moją rękę ze słowami: potrafię o siebie zadbać. Wiem, że potrafi, ale chcę, żeby i mi było wolno. To coraz lepszy kontakt z moim ciałem, zapomnianym przez lata. Odwaga, którą podziwiają inni, a jednocześnie zbyt mała wiara w swoją siłę, aby cieszyć się tym podziwem niezakłócenie. To dbałość o inne kobiety, ogromna chęć, aby polubiły siebie i ból, gdy słyszę, jak źle o sobie mówią. I bardzo dużo emocji – sprzecznych, euforycznych, depresyjnych, pojawiających się znikąd, a przynajmniej nie do wytłumaczenia, skąd.

I jeszcze krąg kobiet, który mnie przyjął do siebie i któremu ja zrobiłam miejsce w sobie. Pewne jest, że krągła jest ta moja kobiecość, raczej łagodna w liniach. Nie zawsze gra harmonijnie, ale pracuję mozolnie nad tym, żeby zestroić ze sobą te instrumenty, jak stroiciel lasu z książki Marka Stokowskiego. Czytam, rozmawiam (dużo łatwiej mi przez pisanie, więc robię to też taką drogą), płaczę, pocieszam, niosę uśmiech, biegam i buduję wiarę w to, że zagram pięknie dla siebie i bliskich.

3. Santi

Jest doradcą życia intymnego – nie tylko dla kobiet. Uczy mówienia o miłości oraz rozwijania wyobraźni i kultury erotycznej w duchu slow life.

Santi
www.LoveBySanti.pl
Kobiecość dla mnie to energia. Krążąca w całym ciele. Przybiera czasem formę motyli, które trzepocząc we mnie skrzydłami, wywołują fale entuzjazmu oraz wdzięczności wobec życia. Kobiecość to nie ciało, sposób poruszania się czy krótka sukienka, to raczej stan ducha. Gdy ja i moja samoocena mamy się świetnie. Gdy muzyka gra we mnie od wewnątrz. Czy można ją więc zobaczyć? Tak, daje się rozpoznać w szczerym, szerokim uśmiechu i blasku oczu. Kobiecość to też erotyka. Nie billboardowa, do pokazywania, ale taka do używania codziennie. Jako źródło siły, relaksu, wyzwalacz kreatywności. Dotyk dłoni na własnej skórze. Kobiecość to przyjaciółka do porannej kawy i na wieczór. Niezastąpiona. O ile się w nią wsłuchać, poznać, zrozumieć.

Jak ją rozwijam? Właśnie siadam z nią często przy stole – w swojej wyobraźni. Słucham, czego by chciała. O czym marzy. Kiedy dobrze się czuje. Czasem proszę o pomoc. O więcej energii, pewności, zaufania wobec własnych umiejętności. Daję jej mówić. Śpiewać. Tańczyć. Bo niewyrażona zwyczajnie by przepadła.

Jestem doradcą życia intymnego, więc powiem o niepoprawne słowo za dużo. Kobiecość króluje w mojej sypialni. To tam daję jej przestrzeń do szaleństwa. Tworzenia. Mojej własnej, codziennej sztuki erotycznej. Kocham się kochać. Dotykać. Budować bliskość. Również z partnerem. Ale przede wszystkim z samą sobą. Wtedy kobiecość to ja naga w lustrze. Ja pieszcząca się. Ja z przyspieszonym oddechem. Ja wolna.

Uwielbiam rozdawać miłosne recepty. Dlatego i tym razem nie mogę się powstrzymać przed przepisaniem ćwiczenia na więcej radości. Z życia, z miłości. Spróbuj. Przekonaj się. Przetestuj. Usiądź do stołu z własną kobiecością i zapytaj jej, jak chciałaby się najbardziej wyrazić podczas jednego wieczoru. Gdyby wszystko było możliwe, osiągalne, do pomyślenia. Od samotnego spaceru po nowojorskiej ulicy, po noc z ukochanym na sianie. Ale możliwie konkretnie. Ze szczegółami. Pofantazjuj o tym. O realizacji. Zamknij oczy. Wyobraź sobie obrazy, usłysz dźwięki, poczuj zapachy. Emocje. Energię. Jesteś kobietą. Miłością. Spełnieniem. Seksem. Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz. To nie magia, a jedynie odrobina uwagi podarowana sobie samej w prezencie. Przyjemne i wyzwalające, prawda?

4. Violetta Kilian-Grzelka

Jest autorką bloga kulinarnego Mamucie Przysmaki. Dzieli się na nim sprawdzonymi w swojej rodzinie przepisami na pyszne potrawy, zachęcając przy tym, by gotować szybko, ale nieśpiesznie.

Violetta Kilian-Grzelka

www.MamuciePrzysmaki

Biegałam sobie dzisiaj i chyba po raz pierwszy w życiu zastanawiałam się, czym jest dla mnie moja kobiecość. Doszłam do wniosku, że przede wszystkim jest dla mnie czymś naturalnym – jak powietrze. I tak jak zwykle nie zwracamy uwagi na oddech, tak ja żyję sobie ze swoją kobiecością, zazwyczaj nie myśląc wiele o niej. Niemniej jednak, pozostając przy analogii do oddychania, są sytuacje, kiedy ważne jest włączenie świadomości, aby moc ją pełniej wykorzystać czy też  – może lepiej to zabrzmi – aby mi bardziej służyła.

Moja kobiecość to przedziwny koktajl: emocji, instynktów (zwłaszcza macierzyńskiego), wrażliwości, chęci dawania i wreszcie wielu rozmaitych, mniej lub bardziej przyziemnych, potrzeb (choćby potrzeby założenia czasem sukienki w kwiatki albo umalowania paznokci).

A rozwijam swoją kobiecość przede wszystkim w rodzinie, która jest dla mnie największym priorytetem. Dzięki mojemu mężowi i dzieciom czuję się jako kobieta spełniona. Ważnym dla mnie elementem rozwoju są relacje z innymi ludźmi, zwłaszcza z przyjaciółmi, ale nie tylko. W ostatnich miesiącach poznaję wiele kobiet, w różnym wieku, z różnymi doświadczeniami życiowymi i tzw. wspólne darcie pierza  jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem, które niewątpliwie ma ogromny wpływ na mój rozwój. Rozwój kobiecości dla mnie to również dawanie siebie innym: swojego czasu i umiejętności. Idealnie by było bez oczekiwań, ale to już jest wyższy etap rozwoju, do którego jeszcze mi trochę brakuje :-).

Na koniec dochodzę do ważnego dla mnie elementu rozwoju, czyli po prostu czasu dla siebie i  tylko ze sobą. Czasu, który mogę spędzić tak, jak chcę: czy to intelektualnie, czy w domowym spa, czy też po prostu pijąc  niespieszną kawę. Sprowokowana Twoim pytaniem, Moniko, dochodzę do szczęśliwego wniosku, że czuję się stuprocentową kobietą, a więc rozwój kobiecości, to po prostu mój rozwój…

5. Jolanta Pieniek

Jest specjalistką do spraw kobiecych biznesów. Stworzyła stronę internetową Na Łysej Górze, by uczyć zarządzania i marketingu kobiety, które chcą zarabiać na swojej pasji.

Jolanta Pieniek

www.NaLysejGorze.pl

Kobiecość zaczyna się w głowie. Nawet jeżeli wyglądałoby się jak milion dolarów, ale poczucie własnej wartości byłoby okropnie niskie, to o kobiecości nie ma mowy.

Dla mnie kobiecość to po prostu lubienie siebie. Pełna akceptacja. Łącznie z cellulitem, regularnie pojawiającymi się pryszczami na brodzie, czy piersiach, które po ciąży straciły swoją jędrność. To świadomość, że może moje ciało nie jest idealne, ale jestem po prostu fajną babką, która ma wiele do zaoferowania światu (nie tylko płci, która jest w kręgu moich zainteresowań).

Kobiecość to energia, aura, którą wokół siebie roztaczamy.

Jak ja rozwijam swoją kobiecość? Jestem uważna na to, co się dzieje we mnie. I jeżeli czuję, że coś nie gra, że gdzieś jest utrata energii, staram się od razu tego typu informacje usunąć. Bo jeśli tego nie zrobię, to siada wszystko – łącznie z poczuciem kobiecości.

Kobiecość to także fizyczne dbanie o siebie. Nawet jeżeli pracuję w domu – codzienne mycie włosów, nałożenie make-upu i tuszu do rzęs jest absolutną koniecznością. Porzucenie szlafroka, na rzecz czegoś bardziej wyjściowego może jedynie poprawić nastrój. Nie tylko mnie, ale także mojemu partnerowi..

Inspirująco, prawda?! Teraz kolej na Ciebie! Chętnie przeczytam, o Twoich wrażeniach z lektury. Napisz też w komentarzy, co jest dla Ciebie najbardziej urzekającym aspektem Twojej kobiecości. Masz jakieś sprawdzone metody na to, by ją rozwijać?

Przewiń do góry