Jak wspierać męża w ojcostwie?

Dzień Ojca natchnął mnie do zebrania kilku rad dotyczących tego, jak wspierać męża w ojcostwie. Nie ulega przecież wątpliwości, że mamy całkiem spory wpływ na to, jak tata naszych dzieci czuje się w roli ojca. Dzieci chłoną atmosferę domu jak gąbki. Jeśli skupimy się na wzajemnym wsparciu i współpracy, to na pewno każda z nas zyska też dzięki temu więcej upragnionej przestrzeni dla siebie. Oto cztery moje sugestie – sprawdzone w życiu, na własnej skórze!

1. Doceniaj go i bądź mu wdzięczna

Tak, wydaje mi się, że postawa wdzięczności jest tutaj kluczowa. Pisałam kiedyś o tym więcej w Motywującej Pocztówce, ale przypominania tego, co ważne nigdy za wiele. Kiedy skupiasz się na wyrywaniu chwastów, czyli dostrzeganiu tylko tego, co negatywne – przestajesz widzieć piękno tego, co Cię otacza. Czasami mała zmiana punktu widzenia robi ogromną różnicę. Zamiast skupiać się na tym, co Ci się w podejściu Twojego męża do dzieci nie podoba – zacznij pielęgnować w sobie świadomość tego, co idzie mu dobrze. Troszcząc się o piękne kwiaty w ogrodzie, sprawiamy, że rosną, są silniejsze i z czasem – o dziwo – zaczynają zagłuszać chwasty. Gdy zaczniesz chwalić męża nawet za drobiazgi, poczuje się dowartościowany i na pewno łatwiej będzie mu stawać się coraz lepszym tatą.

Zastanów się więc, za co jesteś wdzięczna swojemu mężowi w kwestii wychowania i opieki nad Waszymi dziećmi i koniecznie mu o tym powiedz przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Mamy z Grupy Dom Dobre Miejsce podczas wirtualnej Domówki o ojcostwie udzieliły m. in. takich odpowiedzi – zainspiruj się:

„Jestem wdzięczna mojemu mężowi za to, że był przy trzech porodach, przecinał pępowiny, a ostatnio miał córeczkę skóra do skóry jako pierwszy i potem ją ubrał. Zajmował się dziećmi od początku i robił wszystko to, co ja równie dobrze”. (Paulina)

„Jestem mu wdzięczna, że trzymamy jeden front wobec dzieci, że nie robi rzeczy za moimi plecami. Jeśli nie zgadza się z moim podejściem, to mi o tym mówi i nad tym dyskutujemy, żebyśmy byli spójni w naszym podejściu. Oczywiście, on podchodzi bardziej „po męsku”, a ja bardziej „po mamusiowemu”, ale jak na razie nie ma takich sytuacji, że dziecko może coś zrobić, „byleby mama nie wiedziała” albo „tylko żebyś nie mówiła o tym tacie”. Poza tym cieszę się, że mąż nie wycofuje się z wychowania religijnego dzieci, że modli się z nimi, i chodzimy wspólnie całą rodziną do kościoła w niedzielę”. (Alicja)

„Jestem wdzięczna mężowi, za to jaki jest po prostu w każdym aspekcie jego ojcostwa :). A najbardziej głęboko we mnie jest wdzięczność za jego obecność przy pierwszym porodzie i to, że zauważył nieprawidłowości… Zaalarmował położną i dzięki szybkiej jego reakcji syn urodził się w średniej zamartwicy, ale żywy… Ot, taki mój/nasz Anioł :)”. (Kasia)

2. Okazuj mu szacunek przy dzieciach

Dbaj o to, żeby nie podważać autorytetu ojca, mówiąc np. na jego temat złe rzeczy. Pamiętaj, że tata jest dla Twoich dzieci bardzo ważną osobą. Jak czułabyś się w sytuacji, gdyby ktoś bliski ciągle narzekał na kogoś, kto jest Twoim przyjacielem. Dzieci są bardzo bezbronne i niewinne w takich kwestiach. Nie potrafią jeszcze tak jak dorośli ocenić sytuacji. Gdy mama źle wypowiada się na temat taty, mogą poczuć się zagubione, skonsternowane, zaniepokojone. To nie znaczy, że zawsze musisz się uśmiechać do złej gry. Po prostu rozwiązujcie swoje dorosłe problemy w cztery oczy i postarajcie się nie mieszać w to dzieci. A jeśli już dojdzie między Wami do kłótni przy nich – co przecież też się zdarza i jest w pewnym stopniu naturalne – zadbaj też o to, by pokazać dzieciom Wasz proces dochodzenia do zgody. Kluczowe jest w tym wszystkim, by dziecku usłyszały, jak mówisz do ich taty słowa: „przepraszam, „wybacz mi”.

Nie musisz być ze swoim mężem jednomyślna, nawet w kwestach wychowania. Całkowita zgoda we wszystkim jest utopią. Chodzi jednak o to, aby pokazać dzieciom, jak pięknie można się różnić i że to nie podważa Waszej miłości.

Oto do jakich wniosków doszłyśmy na Domówce z Alicją – ciekawe, czy się z nami zgodzisz:

Ala: „Dążymy do jednomyślności, ale bywa, że różnimy się co do środków, mam na myśli np. sposób uzyskania posłuszeństwa. Ale mam wrażenie, że w tej kwestii nigdy nie będziemy identyczni i że jeśli będziemy zgodni w sprawach zasadniczych, to to nie będzie zgrzytem dla dzieci”.

Ja: „Widzę to podobnie. Na pewno ważne, żeby wartości mieć te same, niesprzeczne, a co do środków/metod/sposobów trzeba się jakoś dogadać, testować, tłumaczyć… I zaakceptować, że ta nieidentyczność też jest ważną lekcją dla dzieci”.

3. Pozwól mu budować relację z dziećmi po swojemu

Pamiętaj, że jako mama nie jesteś we wszystkim, co dotyczy Twoich dzieci, alfą i omegą. Jasne, że jeśli spędzasz z nimi więcej czasu, to pewnie znasz je trochę lepiej i masz świetnie opanowane radzenie sobie np. w sytuacjach kryzysowych. Dbaj jednak o to, by nie wtrącać za każdym razem swoich trzech groszy, gdy Twój maż próbuje rozwiązać jakiś problem z dziećmi po swojemu. Po pierwsze – szkoda Twoich nerwów. Spróbuj w tym czasie po prostu odetchnąć. O ile dzieciom nie dzieje się krzywda, pozwól mężowi się wykazać. I gwarantuję Ci, że będziesz pozytywnie zdziwiona. Po drugie – dzieci potrzebują zobaczyć, że są różne postawy w obliczu trudności, różne sposoby reagowania chociażby na ich płacz itp. Inne podejście taty może być dla nich bardzo cennym doświadczeniem.

Zastanów się nawet nad tym, co Twojemu mężowi wychodzi w relacjach z dziećmi lepiej od Ciebie. Takie myślenie może dawać Ci poczucie, że ma Cię kto wyręczyć, że nie jesteś ze wszystkim sama i że możecie razem z mężem uczyć się od siebie nawzajem rodzicielstwa.

Na Domówce mamy dzieliły się swoim doświadczeniem w tym względzie:

„Co mojemu mężowi wychodzi przy dzieciach lepiej? Kąpiel – chodzi mi tu o zabawę, bo do uszu nie zajrzy ;). I granie w piłkę! Mam dwóch chłopców, ale całe szczęście mój Luby był piłkarzem i zaopiekuje się tym tematem ;)”. (Marlena)

„Mój mąż lepiej ogrania wszelkie zadania wymagające zdolności manualnych oraz wycieczki rowerowe, na których nie stresuje go każdy ruch dzieci, tak jak mnie”. (Paulina)

„U nas mąż jest ekspertem od przyrody i geografii. Potrafi rysować świetne mapy (i nie tylko) i zabierać małych na wyimaginowane wyprawy. Poza tym jest świetnym budowniczym zamków z piasku. To znakomicie rozwija kreatywność naszych dzieci”. (Ja)

4. Pozwól mu popełniać błędy

Twój mąż, to też człowiek. Czasem chcemy uchronić na siłę nasze dzieci przed każdą frustracją, każdym niepowodzeniem. Stawiamy wysoko poprzeczkę nie tylko sobie, ale i wszystkim na około. W obliczu swojej bezradności istnieje pokusa, że od męża będziemy wymagać by dopełnił nasze braki i żeby to przynajmniej on stanął na wysokości zadania. Kiedy jednak tak się nie dzieje, możemy zacząć nakręcać spiralę obwiniania i wpędzania w poczucie winy. Nie tędy droga!

Wiem, że pewnie przeczytałaś więcej mądrych książek o wychowaniu niż Twój mąż i masz poczucie, że bardziej dbasz o to, żeby wdrażać te różne praktyki w życie. Zapewne patrzysz przez to na poczynania męża bardziej krytycznym okiem. Zachęcam jednak do tego, żebyś się trochę zdystansowała. Komunikuj jasno i spokojnie swoje zdanie, rozmawia i mów o potknięciach męża w duchu akceptacji i ewentualnej zmiany na najlepsze, ale nie łudź się, że będzie idealny, bo nie będzie. Nie musi.

Wystarczy, że będzie wystarczająco dobrym tatą!

*

A teraz pytanie do Ciebie. Którą z tych porad bierzesz sobie szczególnie do serca? Nad czym chciałabyś popracować? Podziel się w komentarzu.

I jeszcze jedno! DOMÓWKA to wirtualne spotkanie mam w Grupie Warsztatowej Dom Dobre Miejsce na Facebooku. Co tydzień w środę, zawsze o 21. rozmawiamy na ważne dla nas tematy w komentarzach pod specjalnym postem. Nasza Grupa to bardzo żywa i wspierająca się społeczność – jeśli brakuje Ci czegoś takiego na co dzień – zapraszam – DOŁĄCZ DO NAS, bo warto!

2

Przewiń do góry