O mojej refleksyjnej naturze…

z cyklu „LISTY PISANE Z WERANDY”

„Kluczowym elementem na drodze do szczęścia jest opanowanie umiejętności czerpania radości z bycia sam na sam ze sobą i odcięcia się od zewnętrznych, rozpraszających bodźców”.

(Susan Stiffelman)

*

Moja Droga, od pewnego czasu dojrzewam do tego, żeby Ci o tym napisać… Ten czas mojego Pocztówkowego Milczenia sprawił, że w mojej głowie i w sercu wykrystalizowała się nowa wizja naszej komunikacji: mojego pisania do Ciebie, Twojego odbierania tych listów, pozostawania w kontakcie – czasem bezpośrednim (poprzez internet), czasem ukrytym, choć wyczuwalnym (na łączu serce-serce)…

Chyba w grudniu zeszłego roku przestałam regularnie wysyłać do Ciebie te listy… Głównym powodem było moje ogromne zmęczenie i pragnienie, by zmienić nieco swój styl życia. Najważniejsza zmiana, jakiej trzymam się od stycznia, to: NIE PRACOWAĆ i NIE SIADAĆ DO KOMPUTERA WIECZORAMI – PRZEZNACZYĆ TEN CZAS:

  • 🌿 NA SEN (co za luksus – bez wyrzutów sumienia zasnąć nawet w ubraniu, usypiając dziecko, kiedy wyczerpane ciało się tego domaga),
  • 🌿 NA SPOKOJNĄ REFLEKSJĘ („refleksja” – to słowo klucz tego listu ;)),
  • 🌿 NA BUDOWANIE RELACJI Z BOGIEM I Z MOIMI NAJBLIŻSZYMI,
  • 🌿 NA MÓJ ROZWÓJ I RELAKS…
  • 🌿 NA 

Także w dzień pracuję teraz dużo mniej. Staram sie nie mieć planów, które nie mieszczą się w moim kalendarzu. Z dużo większym dystansem zaczęłam podchodzić do mojej ubóstwianej kiedyś Kreatywności i postanowiłam zaprzyjaźnić się bardziej z Efektywnością. Ta przyjaźń jest dużo bardziej wymagająca, bo Efektywność nie narzuca mi się za bardzo sama i potrzebuję włożyć pewien wysiłek w to, żeby bliżej ją poznać, ale czuję, że ten tandem jest dla mnie dużo bardziej rozwojowy i obiecujący na przyszłość…

Wspierają mnie w tym – w dużej mierze nieświadomie – moje dzieci, które ciągle wymagają dość dużo uwagi (zwłaszcza najmłodszy – wszędobyliski, ciekawy świata dwulatek, który nie lubi tracić czasu na długie drzemki ;)). Wspiera mnie w takim podejściu także otaczająca mnie tu w Zawoi przyroda, której nie sposób nieraz odmówić kuszących zaproszeń na spacer ;).

(Tak więc – od stycznia praktycznie zniknęłam z internetu i jestem w kontakcie tylko z osobami, które zdecydowały się na płatną współpracę ze mną. Prowadzę Grupę Rocznego Programu Rozwojowego i Grupę mam, które po zeszłorocznej przygodzie z Programem zapragnęły dalszego rozwoju pod moim łagodnym okiem i w towarzystwie wspierającej się społeczności, którą same między sobą wytworzyły. Nazwałyśmy tę Grupę II PIĘTREM i pogłębiamy tam tematy poszczególnych Pomieszczeń, otwierając się też coraz szerzej i głębiej na siebie. Ostatnio nawet udało się nam zorganizować pierwsze spotkanie na żywo w Krakowie – było cudownie :).)

Biorąc pod uwagę to wszystko – na regularne wysyłanie Pocztówki nie starczyło mi już energii i czasu… Pozwoliłam sobie na ten krok w tył, na zatrzymanie się, na odpoczynek i spokojną refleksję…

To było dobre, bo pozwoliło mi DOTRZEĆ JESZCZE GŁĘBIEJ DO SIEBIE… Do tego, co jest najcenniejszym złożonym we mnie skarbem, którym chciałabym podzielić się także z Tobą…

Refleksyjność to moje drugie imię…

Odkryłam, że takim źródłem, rdzeniem, samą esencją mojej osobowości jest REFLEKSYJNOŚĆ.

Uwielbiam spokojny czas ze samą sobą, kiedy mogę sobie coś głębiej przemyśleć, zapisać, przeczytać… Lubię zanurzać się wieczorem w swoim fotelu, brać do ręki długopis i w toku przelewania na papier swoich myśli, odkrywać głębsze znaczenie świata… Kocham samotne spacery, kiedy w miarowym rytmie kroków mogę uporządkować swój wewnętrzny chaos, zastanowić się nad tym, co jest naprawdę ważne, co ma sens… Moje serce zawsze ożywia się, gdy spotykam się z osobą, z którą mogę podzielić się tym, co we mnie naprawdę żywe i wypływa z samej głębi… Kiedy wchodzę w taki stan głębszej refleksji, bardzo często dostrzegam nowe powiązania między faktami i zjawiskami, które mnie otaczają… Bez względu na to, czy te wewnętrzne rozkminy dotyczą Boga, relacji z ludźmi czy jakichś społecznych zagadnień – zwykle żywa jest we mnie potem chęć podzielenia się tym z innymi, nie zatrzymywania tych odkryć tylko dla siebie… 

Chcę, by to właśnie w Pocztówce ta refleksyjność miała swoje ujście… Odkrywam, że pisanie jest nabliższą mi formą wyrazu – najbardziej czułą, najbardziej odkrywczą, najsubtelniejszą… (Kręcenie filmików, nagrywanie audio – to formy drugorzędne; umiem się nimi posługiwać, nie mam przed nimi większych blokad, ale one nie są w 100% moje)…

Zmiana nazwy Pocztówki…

Uznałam, że chcę to odkrycie jakoś zaznaczyć; pogłębioną świadomość przełożyć na nowszą formę. Jak widzisz w nagłówku dzisiejszego maila – zdecydowałam się zrezygnować ze słowa „Motywująca”, które – choć pełne dobrej energii i przyklejone do Pocztówki od samego początku – to jednak od dłuższego czasu mnie już uwiera…

Zdaję sobie sprawę, że to dość duża zmiana. Świadomie jednak postanowiłam w tym przypadku nie pytać nikogo o zdanie (nawet Was jako adresatek – ufam, że mi wybaczycie), bo uznałam, że ważna jest tu moja autonomiczna decyzja, a czuję ją w 100%! To taki znak mojego wenętrznego przełomu…

Ten przełom polega głównie na tym, że chcę być bliżej bieguna UWAŻNOŚCI, ZATRZYMANIA SIĘ, SPOKOJNEGO i ZDROWEGO ROZLENIWIENIA NAWET, ZWOLNIENIA TEMPA, ZAGLĄDANIA BARDZIEJ W GŁĄB NIŻ NA ZEWNĄTRZ, SZUKANIA PRAWDZIWEJ MĄDROŚCI… Z tym kojarzy mi się ta tytułowa „Refleksyjność”…

Chcę świadomie oddalać się od NIEPOTRZEBNEGO PĘDU, AKTYWIZMU KIEROWANEGO AMBICJĄ, BRAKIEM WEWNĘTRZNEGO UPORZĄDKOWANIA, od NIEPOKOJU ZWIĄZANEGO Z BRANIEM NA SIEBIE ZA DUŻO, od PRZEBODŹCOWANIA, może nawet od HAŁASU I SZUMU, który robi wokół siebie wielu mówców motywacyjnych… Odkrywam, że to nie jest moja bajka…

Nie ma nic złego w szukaniu motywacji i energii do zmian na zewnątrz, ale myślę że jednak najważniejsze, to obudzić ją w sobie… I ufam, że to właśnie refleksyjny charakter moich listów pomoże Ci tą WEWNĘTRZNĄ MOTYWACJĘ do sensownego życia odnaleźć… Podejdziemy więc do motywacji z zupełnie innej strony – od środka… Może nawet w ogóle o niej nie będziemy mówić, a ona po prostu się obudzi, utrzyma, poprowadzi Cię tam, gdzie trzeba i – co najważniejsze – będzie Twoja, wewnętrzna…

Myślę, że wyjdzie nam to na dobre… Że i w tym przypadku częściowa zmiana nazwy wiąże sie z inicjacją w coś, co nowe, świeższe, dojrzalsze…

Weranda…

W podtytule jest jeszcze słowo „weranda” i ono też kryje dla mnie całe bogactwo znaczeń… Chcę byś pamiętała, że w ostatecznej wizji Dom Dobre Miejsce, to materialna przestrzeń, którą tworzę w realu, a nie tylko online. Ufam, że już niedługo naprawdę będę mogła pisać te listy z prawdziwej werandy z widokiem na łąkę, drzewa i góry… Póki co, pamiętaj, że piszę do Ciebie z miejsca, w którym małymi kroczkami powstaje ten Dom z ofertą rozwojowej agroturystyki, że ja już tu wpuszczam na nowo korzenie i nie mogę się doczekać aż mnie tu kiedyś odwiedzisz, żebyśmy mogły Refleksyjnie Porozmawiać :).

Weranda to dla mnie taki symbol przestrzeni na ciepłą, wspierającą, nieśpieszną rozmowę, kiedy w odprężeniu można dotknąć swojego serca, otworzyć się przed drugim czowiekiem, zapytać, co jest w nim najbardzie żywe, opowiedzieć mu o swoich wewnętrznych zmaganiach, o szukaniu sensu… Weranda to też dla mnie przestrzeń, gdzie można samemu oddać się spokojnej refleksji, ogrzać ręce na kubku ciepłej herbaty, uważnie popatrzeć na otaczający nas świat przyrody, poczytać, popisać… Taką przestrzeń chcę właśnie urządzić przy naszym domu z agroturystyką, a jednocześnie wiem, że już teraz mogę wprowadzać wyżej opisaną jakość w swoje i Twoje życie – chociażby przez naszą Pocztówkową korespondencję…

Odejście od silenia się na regularność…

Refleksyjność uchyla się sztywnym ramom… Widzę, że przypływa i odpływa falami… Czasem jestem na to bardziej, czasem mniej przygotowana… Widzę jednak, że nie warto krzesać z siebie życiowej mądrości na siłę… To wyjątkowe połączenie z głębszą istotą wrzechświata – jakkolwiek pomaptycznie to brzmi – przychodzi częściej wtedy, kiedy autentycznie pozwalamy sobie na wewnętrzny luz, brak przymusu, napięcia… Wtedy to jest najbardziej owocne…

Inna sprawa, że moja aktulana sytuacja życowa (małe dzieci, delegacje męża) oraz nowe nawyki związane z odpoczywaniem – nie pozwalają mi wkładać Pocztówki w jakieś ramy czasu i sztywne struktury… Sama nie wiem, jak to będzie, bo kiedyś utarł nam się ten piątek w każdym tygodniu, ale czuję, że to naprawdę koniec tamtej ery…

Teraz Refleksyjna Pocztówka będzie wpadać do Twojej skrzynki niespodziewanie (tym bardziej bądź czujna na nagłówek „💌 z Domu Dobrego Miejsca”). Będę Ci ją wysyłać:

  • 💌 wtedy, gdy poczuję, że naprawdę uchwyciłam coś ważnego, czym chcę się z Tobą podzielić (zdamy się tu na naturalne przypływy i odpływy natchnienia, na organiczny wręcz proces kiełkowania myśli),
  • 💌 gdy moje okoliczności zewnętrzne i poziom mojej energii pozwolą mi na przygotowanie tej korespondencji (masz więc pewność, że nie będę ślęczeć po nocach, pisząc te listy do Ciebie, tylko po to, by dotarły w pochopnie zdeklarowanym terminie – postaram się tu być jak najbardziej spólna z ideałem dbania o siebie, który staram Ci się nieraz przybliżać).

Mam wrażenie, że taki luźniejszy, może nawet rzadszy i mniej regularny tryb tej Pocztówkowej korespondencji okaże się korzystniejszy dla Ciebie… Przecież przyswojenie pewnych refleksyjnych treści, przemyślenie ich też wymaga czasu… Ufam, że teraz będziesz czytać listy ode mnie uważniej, bez pośpiechu, bez poczucia, że jak przed kolejnym piątkiem nie zdążysz, to coś wartościowego Cię ominie…

*

Moja Droga, kończę na dzisiaj, bo wyszło tym razem dość długo. Jestem ciekawa Twoich odczuć po przeczytaniu tego wszystkiego. Pamiętaj, że zawsze możesz mi odpisać na tego maila i się tym ze mną podzielić.

Majowe serdeczności spod ośnieżonej jeszcze Babiej,

Monika ❄🐞🌿💛

PS.

POCZTÓWKOWA PLATFORMA ONLINE…

Marzy mi się przy tym wszystkim takie miejsce w internecie, które umożliwiałoby gromadzenie wysyłanych do Ciebie Pocztówek w jednym miejscu i interakcje pomiędzy jej Adresatkami…

Nie chcę, by to była kolejna Grupa na Facebooku. Jestem bardzo zmęczona zgiełkiem social mediów. Wiem, że to wbrew obecnej modzie, ale naprawdę nie mam już ochoty budować rdzenia mojej marki z klocków, które oferują spece z Doliny Krzemowej – tym bardziej, kiedy wiem, jak bardzo działanie tych mediów jest uzależniające… (Nawiasem mówiąc, nie bez przyczyny grafika, którą wybrałam do tej Pocztówki, przedstawia kobietę odwróconą tyłem do znaczka Apple – choć zauważyłam to dopiero przed chwilą ;)).

Chciałabym stworzyć onlinową przestrzeń pobudzającą do refleksji na własnych zasadach, bez migających naokoło reklam i różnych obrazków, które kradną nasze najcenniejsze zasoby: czas, energię, skupienie, wewnętrzny spokój…

Chciałabym przy tworzeniu tego miejsca w sieci postawić na prostotę, estetykę i dialog…

Mam dokładnie rozpisane na kartce, jak to ma wyglądać i potrzebuję kogoś z branży informatycznej, kto zna się na takich rzeczach, jak np. tworzenie strony internetowej z logowaniem dla wtajemniczonych (czyli dla Was ;)) i z forum, gdzie także Wy mogłybyście się dzielić refeleksją między sobą, a może i nawiązywać cenne relacje, które dałoby sie przenieś ze świata online do realu… Jeśli znasz kogoś takiego albo sama możesz mi pomóc w takich technicznych sprawach (za pieniądze – oczywiście), to zapraszam do kontaktu (monika@domdobremiejsce.pl).

A jeśli jesteś ciekawa szczegółów tego pomysłu, który do tej pory siedział tylko w mojej głowie i wie o nim na razie tylko garstka zaufanych ludzi, to również zapraszam do kontaktu.

Bardzo chciałabym, by ta Platforma powstawała w porozumieniu z osobami, którym miałaby służyć, więc Twoja szczera opinia będzie dla mnie bezcenna 🙂

(fot. unsplash)

Przewiń do góry