O wpadaniu do Domu Ojca

 

+ Jezus oznajmił jej jednak: „Nie dotykaj Mnie. Ponieważ nie wstąpiłem jeszcze do Ojca. Idź natomiast do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do mojego Ojca i waszego Ojca, mojego Boga i waszego Boga»”. + (J 20,17)

Uwielbiam te wszystkie ewangeliczne okruchy, w których mowa o spotkaniach uczniów ze Zmartwychwstałym. Jest w nich tyle świeżości, dynamiki, nadziei… Podpowiedzi do tego, jak wierzyć…

🌸🌸🌸

W zacytowanym powyżej fragmencie rozczula mnie ta zażyłość („za-żyłość” – od słowa „życie”) Jezusa z Ojcem. Ich nieporównywalna z niczym innym bliskość. Spotkanie z Ojcem po Zmartwychwstaniu było dla Jezusa ważniejsze niż wszystkie – nawet te najbardziej intymne – ziemskie relacje…

Tak rozumiem to Jezusowe „Nie dotykaj mnie” skierowane do Magdaleny. Relacja z Ojcem była dla Jezusa nietykalna. On pragnął, by ta relacji pozostała przez nikogo nienaruszona…

🌸🌸🌸

I rozczula mnie jeszcze to określenie „wstępuję do Ojca”. My też czasem tak mówimy: „wstąpię do Ciebie na kawę, na herbatę”, „wpadnę”… Wiem, że Jezus mówi tu o wiele poważniejszym WSTĘPOWANIU, niż to, które wyrażają nasze ludzkie zapewnienia, że kogoś odwiedzimy…

Nie mogę się jednak oprzeć pokusie, by zachować w sercu taki obraz naturalności i swojskości WSTĘPOWANIA DO DOMU OJCA… Takiego wpadania do Niego z wizytą choć na minutkę. Z lekkością, z radością, z pałającym sercem, z żywym pragnieniem spotkania…

Myślę, że tak można myśleć o każdej porannej modlitwie – nawet jeśli ma ona formę krótkiego aktu strzelistego czy pojedynczego pacierza…

To też jest wstępowanie do domu Ojca.
Nieprzypadkowe choć spontaniczne.
Przy okazji wchodzenia w nowy dzień.
Zanim jeszcze zetknę się z tymi wszystkimi piętrzącymi się przede mna sprawami do załatwienia.
Zanim jeszcze dotknę i dam się dotknąć najbliższym…

Zostawiam Was z tym czułym obrazkiem
i życzę #owocnejniedzieli
M.🌸🌸🌸

*
#domwbiblii #bibliaownętrzu

*
fot. unsplash

Przewiń do góry