Jak odzyskać kontakt z ciałem? (5 porad)

Jak odzykać kontakt z ciałem (2)

Tegoroczne lato było wyjątkowe. Nie pamiętam, kiedy ostatnio pozwoliłam sobie na prawdziwe wakacje. Jestem zazwyczaj bardzo aktywna i z czasem z trudem przychodzi mi skupienie się na tym, co tu i teraz. Zwykle wakacje przeznaczałam na nadrobienie różnych zaległości z przeszłości albo zrobienie różnych rzeczy na zapas. Nie ukrywam, że bycie mamą małych dzieci nie ułatwiało mi sprawy. Efekt był taki, że mimo różnych wyjazdów wcale nie odpoczywałam – tylko udawałam, że odpoczywam.

W tym roku pozwoliłam sobie jednak, by mi się wielu rzeczy nie chciało robić. Postanowiłam zwolnić tempo życia. W macierzyństwie – jeszcze bardziej podążać za dziećmi i korzystać z pomocy bliskich, którzy chętnie chcieli się nimi zająć. Cieszyłam się dniami wyswobodzonymi ze ścisłego planu. Eksperyment się powiódł i w efekcie mam wrażenie, że przywożę z wakacji wiele cennych odkryć, którymi bardzo chcę się podzielić z Czytelniczkami.

Pisanie o tym, to także dla mnie forma utwierdzania się w nowych nawykach. Bo bardzo chciałabym teraz przenieść tę wakacyjną atmosferę w moją normalną codzienność. Czy się uda? Zobaczymy!

A wiesz, co jest moim największym wakacyjnym trofeum tego roku?

Odbudowanie relacji z ciałem

Jestem typem osoby tak bardzo skupionej na tematyce ludzkiego wnętrza, że czasem zapominam o tej fizycznej, materialnej stronie życia. Bardzo ważny jest dla mnie rozwój duchowy, emocjonalny oraz intelektualny i wiesz, do czego to niestety czasem prowadzi? Do przepracowania, spychania potrzeb związanych z cielesnością na dalszy plan.

Odkryłam, że mój umysł produkuje czasem setki pomysłów, idei, planów i często moje ciało nie potrafi za tym nadążyć. A ja zamiast bardziej zadbać o sferę fizyczną, oddaję prym mojej głowie, która zaprzęga mój organizm do realizacji kolejnego projektu, kolejnej wspaniałej wizji. Niestety z czasem efekt jest taki, że moja praca staje się coraz mniej efektywna. Popadam we frustrację, bo spada poziom mojej energii.

Tego lata odkryłam, że czasem najlepszy sposób, by zadbać o swój umysł (!!!), to zabrać go ze swoim ciałem na długi spacer, do siłowni lub restauracji. Oderwać go od książki, komputera i pióra. Pozwolić mu lub wręcz nakazać, aby odpoczął. Powiedzieć mu, by na chwilę przestał produkować stertę pomysłów, bo realizacja wszystkich i tak jest nierealna. Nauczyć go, by przestał być popychadłem wybujałych ambicji. Zamiast tego – trochę zaprzyjaźnić go z rozleniwieniem i z nudą.

To ważne tym bardziej, kiedy poza pracą umysłową dużo czasu poświęca się domowi i dzieciom.

W jaki sposób zatroszczyłam się o ciało tego lata?

Zapoznaj się z moją listą inspiracji i sprawdź, która będzie pasować do Twojej aktualnej sytuacji. Ja zamierzam utrzymać te nawyki tak długo, jak się tylko da, pośród domowych i zawodowych obowiązków.

1. Sen oraz wieczorne i poranne rytuały

Od dłuższego czasu już wiem, że funkcjonuję znacznie lepiej, gdy śpię około 8 godzin. Nie mniej!!! Tego lata dbałam nie tylko o to, by wysypiać się tyle, ile trzeba, ale też rozkoszowałam się etapami przejściowymi między dniem i nocą. Doświadczałam ogromnej radości, gdy nie włączałam już wieczorem komputera, tylko czytałam w łóżku papierową książkę. Odnajdywałam ulgę, gdy szłam za głosem swojego ciała i wyłączałam lampkę nocną dokładnie wtedy, gdy zaczynały mi się kleić oczy. Praktykowałam też poranne wylegiwanie się z dzieciakami w łóżku, a gdy byłam zmęczona ucinałam sobie popołudniową drzemkę.

2. Uważna pielęgnacja

Wcześniej dbałam o higienę odruchowo. Szkoda mi było czasu na celebrowanie czasu spędzonego w łazience. Pamiętam jednak, że podczas wiosennego warsztatu ZADBANA MAMA ogromne wrażenie na uczestniczkach zrobiło moje stwierdzenie, że przecież nawet zęby można umyć z czułością. Tak samo może być z czesaniem włosów, nakładaniem kremu, wcieraniem balsamu czy obcinaniem paznokci. Postanowiłam sobie nie skąpić tych uważności poświęconych swojemu ciału. W połączeniu ze świadomym uśmiechem do swojego odbicia w lustrze – działa cuda!!! Ponoć uśmiech to pierwszy kosmetyk!

3. Ruch i bliskość natury oraz kochanych ludzi

Miałam to szczęście, że spędziłam wakacje w górach i to nie byle jakich!!! Nie, nie był to Andy ani Himalaje, lecz MOJE rodzinne Beskidy. Tego lata znów zawrzała we mnie góralska krew i na nowo doceniłam miejsce swojego pochodzenia. Pochodziłam zdrowo po górach, co bardzo ułatwiła mi pomoc mojej mamy przy dzieciach. Dotarło do mnie, że ten rodzaj aktywności fizycznej należy do moich ulubionych. Wolę to nawet od tańca, bo daje mi możliwość podziwiania pięknych widoków, sycenia oczu zielenią. Moje ciało wysmagane wiatrem i słońcem naprawdę poczuło radość życia! Tym bardziej, że część z tych wędrówek upłynęła mi w miłym towarzystwie moich znajomych. Ty też koniecznie zastanów się nad tym, jaka jest Twoja ulubiona forma ruchu i spróbuj jakoś wpisać ją w swój napięty macierzyński grafik.

4. Rozpieszczanie wszystkich zmysłów

Brzmi seksownie, prawda!? Zachęcam Cię jednak, żebyś popatrzyła na tę kwestię szerzej. Jeśli wśród naszych codziennych spraw pozwolimy sobie na zachwyt nad szumem potoku, miękkością cukinii, kolorem kwiatów czy zapachem świeżo zaparzonej kawy, to istnieje duża szansa, że i z naszego życia intymnego będziemy potrafiły czerpać pełnymi garściami. I w jednym, i w drugim chodzi bowiem o umiejętność odprężenia się i oderwania od bieżących napięć, których doświadczamy w relacjach z bliskimi czy w pracy. W te wakacje ćwiczyłam ten zachwyt, słuchając świerszczy, obserwując rozgwieżdżone niebo z hamaka, wąchając floksy i mocząc usta wodą z górskiego źródełka. A jakie cuda kryją się w zasięgu Twoich zmysłów?

5. Dbanie o wygląd i ubiór

Ten temat chodził już za mną od dawna. Jeszcze przed wyjazdem na wakacje zrobiłam przegląd szafy i pozbyłam się zbędnych ubrań, a te które lubię połączyłam w pasujące do siebie zestawy. Efekt tego był taki, że spakowałam tylko to, co było mi potrzebne i mam poczucie,ż e chyba pierwszy raz rzeczywiście użyłam co najmniej raz wszystkich ubrań, które ze sobą przywiozłam. A pod koniec wakacji spotkała mnie miła niespodzianka – dostałam w prezencie książkę, która wspaniale wpisuje się w moje poszukiwania. To „Nieporównywalnie piękna” Joanny Tor-Gazdy. Czytam i już po pierwszych rozdziałach jestem zachwycona. Głównie dlatego, że wiele w tej książce odniesień do Boga i do macierzyńskich doświadczeń autorki. Trafiłam tam na kilka pytań, które naprawdę dają do myślenia i pomyślałam, że na koniec i Ciebie z nimi zostawię:

  • Czy rezygnujemy z dbania o równowagę pomiędzy pięknem wewnętrznym i zewnętrznym, bo wątpimy, że obydwa rodzaje piękna są równie ważne w naszym życiu?
  • Czy dbasz o wygląd zewnętrzny, aby odpowiednio podkreślał Twoją wartość?
  • Czy umiesz się odwdzięczyć swojemu ciału troską i odpowiednią opieką za to, że umożliwia Ci codzienne funkcjonowanie?

*

A teraz jestem ciekawa, jakie są Twoje ulubione sposoby na to, by troszczyć się o swoje ciało? A może któryś z moich pomysłów szczególnie przypadł Ci do gustu? Podziel się w komentarzu!
  • Beata Nowicka-Misiewicz

    Bardzo jest mi bliskie to,co piszesz. Ja też po początkowej euforii związanej z pracą online – blogiem, facebookiem, kursem online, zaczynam powoli wyluzowywać i zajmować się sobą.

    • Beato, bardzo się cieszę, że nie jestem sama :). Mam wrażenie, że to taka naturalna dynamika związana z realizacją jakichś ważnych dla siebie projektów. Życzę Ci, by ten nowy etap przyniósł wiele wytchnienia i siły do dalszej skutecznej, ale też SPOKOJNEJ, realizacji Twoich przedsięwzięć :). Pozdrawiam serdecznie!

  • Pingback: Być mamą, pracować z pasją i nie zwariować | DoM Dobre Miejsce()

  • Podpisuję się nieomal pod każdym zdaniem, które napisałaś! Przeżywam większość tych spraw podobnie, ale nie umiałabym ich tak pięknie ubrać w słowa. Dla mnie to celebrowanie chwili każdym zmysłem jest jedną z najważniejszych rzeczy, które dają mi radość z macierzyństwa… Często staram się zwolnić, patrzeć ze starszym synem w niebo na spacerze, oddychać głęboko świeżym powietrzem i szukać różnych zapachów (jego też do tego zachęcam), słucham muzyki, która odnawia moje serce… Mam poczucie, że przecież nasze życie składa się z takich chwil i jeśli ich nie zauważymy, to co nam zostanie? Lista rzeczy do zrobienia, frustracja tym, że ciągle trzeba gdzieś się spieszyć…

    Dziękuję Ci za ten tekst i udostępnię go dalej w moich wrześniowych poleceniach na blogu. Niech inne mamy przeczytają, bo warto!

    • Agnieszko, cieszę się, że masz podobnie. Też ładnie to opisałaś ;). Życzę w takim razie nam obu, by tych świadomie przeżytych chwil było jak najwięcej.

  • Pingback: Wiedza, która Ci się przyda #2 - moje wrześniowe polecenia()