ZAPISKI Z PODRÓŻY BEZ DZIECI #1 Przekroczyć ocean…

Przekroczyć ocean

W te wakacje postanowiłam wyciągnąć z szuflady zdjęcia i notatki z podróży, którą odbyłam rok temu bez dzieci. Cały cykl obejmuje 10 szkiców, które urozmaicą zdjęcia mojego męża. Będą publikowane na blogu do końca sierpnia, kiedy ja będę na tegorocznym urlopie :). W końcu Czytelniczkom DoM-u Dobrego Miejsca też należy się trochę wytchnienia od stricte rozwojowych treści. Życzę Wam przyjemnej lektury, gdziekolwiek Was zastaną te posty :).

*

W tym roku [2015] pierwszy raz od sześciu lat (czyli odkąd zostałam mamą) wyjeżdżam na dłuższe wakacje bez dzieci. Co więcej – to moja pierwsza tak daleka podróż. Lecę z mężem na prawie dwa tygodnie do Stanów, na Florydę. Nowy kontynent, nowy klimat, daleko za Oceanem – nowe perspektywy, nowe horyzonty.

Chcę opisać to doświadczenie w notatkach, bo odkąd przestałam być dzieckiem, jeszcze nigdy nie byłam tak blisko utożsamienia się z rolą pisarki. Ostatnio dotarło do mnie bardzo mocno, że to jest moja pasja i mój talent – wcale nie tak bardzo ukryty, za to mocno zaniedbany.

Mam dobrą i ekscytującą wiadomość! Po powrocie z wakacji, które z wielu powodów są dla mnie jako matki ogromnym przełomem, zamierzam się zabrać za pisanie książki o wewnętrznej harmonii dla mam. Noszę ją w sobie od dłuższego czasu i czekam na nią, jak na trzecie dziecko.

Tymczasem zaś, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i – jak to ładnie i dynamicznie brzmi po angielsku – take action – postanowiłam zrobić kilka notatek z podróży bez dzieci, co wcale nie oznacza, że dzieci nie będą ich tematem. Wręcz przeciwnie.

kolaż o foce

PS.

Dopisek do tego wprowadzenia, gdy minął niemal rok czasu:

1| Rzeczywiście w zeszłym roku po powrocie ze Stanów napisałam e-booka „5 kroków w stronę wewnętrznej harmonii”. Możesz go pobrać tutaj.

2| Ostatnio, intensywnie pracując nad nowym warsztatem online, który ruszy tej jesieni, natknęłam się na przepiękną baśń „Skóra foki-skóra duszy”, która dobrze obrazuje to, co odkryłam dla siebie podczas zeszłorocznej podróży do Stanów. Widzę, że foka staje się dla mnie w pewien sposób symbolem macierzyństwa i przestrzeni dla siebie.

Pozwolę sobie zacytować dłuższy fragment z książki Clarissy Pinkoli Estes pt. „Biegnąca z wilkami” jako ważne uzupełnienie:

„Foka jest jednym z najpiękniejszych symboli dzikiej, wolnej duszy. To osobliwe zwierzę od milionów lat ewoluuje i przystosowuje się do swojego środowiska, podobnie jak instynktowna natura kobiety. Prawdziwe foki, jak dziewczyna foka z baśni, na dłużej wychodzi na ląd tylko po to, żeby wydać na świat i wychować potomstwo. Matka troskliwie opiekuje się młodym około dwóch miesięcy – otacza je miłością, chroni, karmi własną piersią. W tym czasie piętnastokilowa młoda foczka czterokrotnie powiększa swoją wagę. Wtedy matka wypływa w morze, a młode, teraz już prawie dorosłe, i zdolne do samodzielnego życia, zaczyna samo się troszczyć o siebie.

U różnych ludów świata, nie wyłączając mieszkańców regionów okołopolarnych i zachodniej Afryki, spotykamy wierzenie, że człowiek dopóty nie może zacząć prawdziwego życia, dopóki jego dusza nie zrodzi ducha, dopóki go nie wychowa, nie wykarmi, nie napełni siłą. Według tych wierzeń dusza powraca potem do swego dawnego, dalekiego domu, a duch zaczyna samodzielne życie w świecie„.

Jeśli czujesz, że nie chcesz już siebie i swojej kobiecej duszy odkładać na później, to zapoznaj się z ofertą mojego jesiennego warsztatu i zapisz się na listę zainteresowanych, żeby otrzymywać informacje na jego temat oraz zniżkę na pierwszy dzień sprzedaży.

Więcej przestrzeni dla siebie stopka maila

Przewiń do góry