ZAPISKI Z PODRÓŻY BEZ DZIECI #2 Potrzeba dystansu

1

Gdybym miała powiedzieć, czego przez te sześć lat macierzyństwa brakowało mi najbardziej, odrzekłabym, że DYSTANSU i takiego pozwolenia sobie z czystym sumieniem na WIĘCEJ PRZESTRZENI DLA SAMEJ SIEBIE.

Teraz, kiedy od kilku godzin siedzę w samolocie lecącym na drugą półkulę, tysiące kilometrów od moich ukochanych pociech – za którymi już oczywiście tęsknię – widzę to bardzo wyraźnie. Dystansu przez te wszystkie lata trzeba mi było. Przestrzeni i oddechu dla samej siebie.

Dystansu do siebie jako matki. Dystansu do swoich błędów. Dystansu do swoich idealistycznych wyobrażeń. Dystansu do swoich wymagań wobec samej siebie. Dystansu do różnych stresujących sytuacji, których doświadczałam na co dzień w naszym domu. Dystansu do niepokojących czasem zachowań naszych dzieci, na które w wielu kwestiach – trzeba to w końcu powiedzieć – mam bardzo ograniczony wpływ.

Nie wiem, czy taki dystans wypracowuje się z czasem. Czy są matki, które mają go od początku?Wiem, że ja byłam w tych pierwszych latach mojego macierzyństwa bardzo zaangażowana i przyznaję, że miało to na pewno wiele zbawiennych skutków dla moich dzieci, ale… Na dłuższą metę taka postawa grozi wypaleniem.

kolaż o dystansie

Więc, jeśli miałabym coś poradzić mamom, które są w podobnej sytuacji do mojej (czyt. są na początku swojej macierzyńskiej drogi i postawiły w swoich relacjach z dziećmi przede wszystkim na budowanie bliskości), to zachęcałabym, by postarały się od razu o stworzenie w ich macierzyństwie trochę więcej przestrzeni dla siebie. Tak, by mogły trochę swobodniej oddychać.

To może być rytuał wychodzenia raz w tygodniu na samotny spacer. Albo praktyka regularnego spotykania się z przyjaciółką w kawiarni bez dzieci. To może być wieczór z dobrą książką, kurs tańca albo pachnąca kąpiel dwa razy w tygodniu. To może być każda z tych rzeczy osobno, a najlepiej wszystkie razem. Byleby od początku – albo po prostu od dziś – zadbać o ten sensowny kawałek przestrzeni tylko dla siebie, który pozwoli mieć dystans do wszystkich domowych i wychowawczych zawirowań, które na dłuższą metę naprawdę potrafią męczyć.

PS. pisane, gdy minął prawie rok czasu:

Nic dziwnego, że od września 2015 postanowiłam poprzez bloga i inne działania wspierać mamy, które potrzebują więcej przestrzeni dla siebie.

A Ty, jak się dziś czujesz jako mama? Czym jest dla Ciebie przestrzeń dla siebie? Jak godzisz potrzebę bliskości z potrzebą dystansu? Podziel się w komentarzu.

Na zdjęciach widzisz wieżowce i molo w Miami Beach :).

Przewiń do góry