Strefa komfortu?

 
 
Z jednej strony zależy mi, abyście jako moi goście czuli się w przestrzeni DoM-u swobodnie, wygodnie, stabilnie i pewnie. Byście mogli to miejsce potraktować jako bezpieczną przystań.
 
Z drugiej – chciałabym Wam w DoM-u rzucać nowe wyzwania i zachęcać do wypływania na głębokie wody otaczającego świata, ale i własnego wnętrza.
 
Zdaję sobie sprawę, że czasem szczere spotkanie z samym sobą wiele kosztuje i wymaga sporej odwagi. Nazywanie swoich prawdziwych potrzeb, uczuć i oczekiwań oraz konfrontowanie tego z rzeczywistością nie zawsze przebiega w  łagodny sposób, czasem wiąże się z ryzykiem. Na początku to nie zawsze stwarza stuprocentowy komfort.
 
Wierzę jednak, że docieranie do siebie i życie w zgodzie z sobą oraz pielęgnowanie głębszego kontaktu z własnym wnętrzem warte jest tej ceny.
 
Prawdziwy komfort rozumiem jako stan samoświadomości związanej z odpowiedzialnością za swoje życie i rosnącym poczuciem wpływu na jego kształt.
 
(fot. unsplash)

Przewiń do góry