Szczypta goryczy – o konstruktywnym przeżywaniu ZAZDROŚCI

Szczypta goryczy - o konstruktywnym przeżywaniu zazdrościźródło zdjęcia

Zdarza Ci się czasem to poczuć? Bolesne ukłucie w sercu, gdy patrzysz na sukcesy innych… Cierpki smak niepowodzenia, gdy pozostałym coś się udało… Ten wieczny niedosyt, gdy otaczający Cię ludzie zdają się dosięgać nieba…

Ziarnko gorczycy jest bardzo małe, ale skutecznie potrafi nadać potrawom cierpki smaku. Kiedy jest tej przyprawy za dużo, potrafi wszystko zepsuć i wtedy danie do niczego się już nie nadaje. Jednak w odpowiedniej ilości i w kompozycji z innymi składnikami sprawia, że zalewy, marynaty, sałatki zyskują wyrazisty smak. Podobnie jest z zazdrością.

Wyraźny sygnał

To jedno z szerokiej gamy uczuć, z którego jako ludzie mamy szansę zrobić dobry użytek. Cały szkopuł w tym, żeby wiedzieć, jak się z nią obchodzić. Z pozoru niewygodna i raczej nieprzyjemna może się okazać potężną siła napędową, która skieruje nas w odpowiednią stronę. Jej podstawowa funkcja to dobitne pokazanie Ci, czego naprawdę pragniesz, w jakim punkcie chciałbyś być. Dlatego nie bój się korzystać z jej lekcji. Spróbuj ją mądrze przeżyć.

Kiedy następnym razem odczujesz ten rodzaj bólu na widok bogactwa otaczających Cię ludzi albo wtedy, gdy usłyszysz o powodzeniach odniesionych przez Twoją dawną koleżankę z ławki, zatrzymaj się i pozwól sobie z tymi emocjami trochę pobyć. Nie staraj się udawać, że to Cię nie rusza i jest Ci obojętne. Nie ukrywaj swojej zazdrości przed samym sobą, bo jej odczuwanie nie jest niczym złym. To jeden z naturalnych ludzkich odruchów, takich jak złość czy strach. Nie obawiaj się swojej zazdrości. Ona wcale nie musi robić innym krzywdy. Od zazdrosnego ukłucia w sercu do podstawiania innym nogi i czyhania na ich potknięcie, żeby je potem publicznie wyśmiać, jest naprawdę bardzo długa droga i to nie musi być Twój scenariusz. Ty możesz napisać zupełnie inny!

Potraktuj swoją zazdrość jak cenną wskazówkę, którą wysyła Ci Twoje wnętrze. Tylko od Ciebie zależy, co z tym zrobisz. Możesz mądrze posłużyć się zazdrością i przejąć nad nią kontrolę, by nie zawiodła Cię w kozi róg nienawiści, niezgody, rozpaczy.

Jak to zrobić?

Wsłuchaj się w swoją zazdrość i odpowiedz sobie na pytania:

  • O czym Ci ona mówi?
  • Czego Ci brakuje?
  • Co w sytuacji innych ludzi tak Ci się podoba?
  • Czego potrzebujesz do szczęścia?
  • Jakie podpatrzone u innych dobro chciałbyś urzeczywistnić?

Gdy już uświadomisz sobie, czego byś chciał, zapomnij na chwilę o ludziach, którzy są przedmiotem Twoje zazdrości. Skieruj uwagę na swoją sytuację i zastanów się, jak możesz osiągnąć to, czego pragniesz, w swoim życiu.

Spójrz na ten problem z innej perspektywy

Nie próbuj na siłę powielać w stu procentach sukcesu innych. Podziwiaj ich, inspiruj się, ale nie zapomnij o swojej wyjątkowości i swoim unikalnym punkcie widzenia. Ty też wnosisz swoim życiem ogromną wartość! Jeśli jeszcze nie wiesz, jaką, zastanów się, czego mogliby Ci zdrowo pozazdrościć inni.

Tu chodzi nie tylko o Twoje spektakularne sukcesy, ale także o drobiazgi. Czasem frustrujemy się przepaścią, jaka istnieje pomiędzy osiągnięciami innych a naszymi nieudolnymi próbami zrobienia czegoś. Złości nas powolne tempo naszych działań. Wydaj się nam, że innym wszystko przychodzi szybko i łatwo. Pamiętaj jednak, że to tylko złudzenie.

Przez pryzmat zazdrości widzisz wszystko powierzchownie. Jeśli połączysz ją z wdzięcznością za to, co masz, pogłębi się Twój ogląd sytuacji. Miejsce pierwotnego smutku i poczucia braku związanego z zazdrością zacznie zajmować szczery podziw dla osiągnięć innych oraz nadzieja, że skoro innym coś się udało, z Tobą może być podobnie. Co więcej, otworzy się przed Tobą możliwość zaistnienia na scenie świata na Twój własny sposób. Zamiast biernie naśladować innych, odkryjesz radość samodzielnego tworzenia, niepowtarzalnego działania.

Zazdrość w tym procesie pokazuje kierunek: „Tu chciałbym być”, „Taki chciałbym być”, „To chciałbym mieć”. Nie zapominaj jednak, że droga, jaką możesz wybrać w drodze do tego celu, należy do Ciebie! Nie umniejszaj swojej wartości i swoich umiejętności w obliczu sukcesów innych. Idź śmiało w swój własny sposób, a znajdzie się na pewno grono takich, którzy to Ciebie będą podziwiać i dla których to Twoje działania staną się przedmiotem zazdrości.

Iskra inspiracji pójdzie dalej. Nie po to, żeby spalić świat nienawiścią, lecz by rozpłomienić go blaskiem.

A teraz czas, byś w komentarzu Ty podzielił się swoim doświadczeniem przeżywania zazdrości? Pozwalasz sobie ją odczuwać? Umiesz obchodzić się z nią konstruktywnie czy jeszcze Ci to nie wychodzi? A może z czymś się ze mną nie zgadzasz albo chciałbyś o coś zapytać? Pod artykułem jest miejsce na dyskusję! Zapraszam!

Przewiń do góry