Wyczekiwanie

Długotrwałe oczekiwanie na coś upragninego to proces składający się z wielu faz. Początkowo, kiedy wyczekiwany efekt jest jeszcze odległy w czasie, nie zaprząta on aż tak bardzo naszej uwagi. Jest jeszcze wiele innych pilnych spraw, które go w pewien sposób zasłaniają. Jednak w miarę zbliżania się do kulminacyjnego momentu napięcie rośnie. Zewnętrzne czynniki jakby ustępują miejsca wewnętrznemu skupieniu. Nasze myśli z coraz większą częstotliwością krążą wokół celu oczekiwania. Narasta świadomość zbliżania się do wielkiego i ważnego przełomu, który w mniejszym bądź większym stopniu zmieni nasze życie.

Zastanawia mnie najbardziej ten ostatni etap. Kiedy ma się świadomość, że to właściwie już, ale jeszcze nie teraz.
 
  • Czym wypełnić ten wyjątkowy czas?
  • Jak go przeżywać?
 
Oczekiwanie oznacza przygotowywanie się, szykowanie się na coś. Jest to więc proces stawania się coraz bardziej gotowym na podjęcie czegoś nowego, nieznanego, wyjątkowego. Tę gotowość zdobywa się stopniowo, załatwiając wiele zewnętrznych spraw, ale kluczowe wydaje mi się jednak w tym procesie przygotowanie wnętrza. Dojrzewanie nas samych do przełomowego zdarzenia.
 
To jest jak robienie wokół siebie miejsca. Wokół siebie, a może bardziej nawet – w sobie. Wtedy zewnętrzna krzątanina powoli milknie, ustaje nasze zabieganie. Coraz bardziej koncentrujemy się na tym, co ma przyjść, a jeszcze chwilowo nieobecne.
 
Zatrzymujemy się w końcu… Żeby… Za moment… Otrzymać… I trzymać to, co upragnione…
 
Jakże nam w życiu potrzeba takich chwil wstrzymanego oddechu, napiętego nawet oczekiwania. Kiedy prawie już nie możemy wytrzymać.
 
Kiedy uświadamiamy sobie, co naprawdę jest dla nas ważne.
 
Obyśmy umieli w porę wyciszyć zewnętrzną bieganinę i pozwolić sobie na ten etap tworzenia wewnętrznej przestrzeni na to, co nowe i wytęsknione.
 
(fot. unsplash)

Przewiń do góry