ZAPISKI Z PODRÓŻY BEZ DZIECI #5 Jak pięknie można się zgubić

4

Wśród największych matczynych trosk jest obawa, że moje dzieci zboczą na złą drogę, gdy podrosną. Przecież świat jest pełen narkotyków, alkoholu, pornografii i innych pokus. Jak ustrzec dzieci przed niedobrym towarzystwem? Co zrobić, żeby się nie pogubiły? Na ile mam na to wpływ? Czy jest sens już teraz ratować je przed każdym potknięciem?

Myślałam trochę o tym, gdy przemieszczaliśmy się z mężem wynajętym samochodem z Miami do Orlando. Po drodze wstąpiliśmy do Safari Lion Park, gdzie mogliśmy podziwiać zebry, żyrafy, antylopy i rogate bawoły, które – gdyby tylko chciały – mogłyby zrobić z naszego samochodu miazgę. Wszystkie wymienione zwierzęta mieliśmy bowiem na wyciągnięcie ręki. Spacerowały tuż obok naszego auta. Lwy też widzieliśmy z bliska, choć były jednak oddzielone od szlaku dla samochodów wysoką siatką. Są jakieś normy bezpieczeństwa, które mają racjonalne uzasadnienie i warto się ich trzymać.

Planowaliśmy nie jechać dalej do Orlando autostradą, tylko drogą nr 1 wzdłuż wschodniego wybrzeża Florydy. Niestety ostatecznie nie było nam dane jej przetestować. Wygląda na to, że była kiepsko oznaczona i nie wpadliśmy na nią z drogi nr 7, tak jak planowaliśmy. Zorientowaliśmy się, że jest już za późno, gdy znaleźliśmy się na moście, który prowadził na jedną z ekskluzywnych wysepek Palm Beach. W nadziei, że szybko znajdziemy oznaczenie kierujące nas na drogę nr 1 albo chociaż równoległą do niej 1A1 jechaliśmy dalej, mając po prawej Atlantyk aż po horyzont, a po lewej …

Untitled design

Aż trudno opisać, co było po lewej! Przepiękne rezydencje ludzi z wyższych sfer. Parterowe lub jednopiętrowe pałace otoczone piękną tropikalną roślinnością. Nie było dwóch takich samych budowli. Wszystkie robiły wrażenie luksusu, zamożności i komfortu. Aż miło było tam zabłądzić!

Miło do momenty, gdy się okazało, że dojechaliśmy do końca tej długiej wyspy i droga się skończyła. Nie mieliśmy dużego zapasu paliwa. Było już późno, a od Orlando dzieliło nas wiele mil. Zachwyt zaczął się mieszać z wesołkowatością podszytą niepokojem i zdenerwowaniem. Co gorsza, w okolicy nie było widać nikogo, kogo można by zapytać od drogę. Zawróciliśmy w nadziei, że uda się nam znaleźć most na drugą stronę wąskiej cieśniny, która dzieliła nas od upragnionej drogi do celu naszej podróży.

Dopiero po dłuższej chwili zauważyłam z radością, że przydrożnym deptakiem biegnie dojrzały mężczyzna. Musieliśmy czuć, że grunt usuwa się nam spod nóg, skoro pierwsze pytanie, które udało mi się sformułować brzmiało:

  • How can we get to this continent?

Amerykanin był miły i wyjaśnił, jak dotrzeć do najbliższego mostu łączącego wysepkę ze stałym lądem, a przy tym ominąć remont. Na koniec dodał z uśmiechem, wskazując na wybrzeże Palm Beach:

  • It’s not a continent. It’s the state of Florida.

Śmialiśmy się z tego naszego pytania przez resztę drogo do Orlando. Oczywiście dla obywatela Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Floryda to tylko jeden z wielu stanów, do tego – cypelek odsunięty od całej reszty kontynentu. Dla niego – mieszkańca jednej z tamtejszych posiadłości – odległość do stałego lądu była śmiesznie mała. Może dla wielkich tego świata wszystkie troski przeciętnych ludzi wydają się śmieszne małe i jednocześnie – paradoksalnie – trochę na wyrost… Nie mam jednak żadnej pewności, że to był wpływowy senator czy innej maści bogacz, a przeczuwam, że sama nie jestem aż taka przeciętna, jak zwykłam do tej pory o sobie sądzić…

W każdym razie, wracając do meritum, ta przygoda w Palm Beach nauczyła mnie jednego.

  • Nie! Nie tego, że lepiej trzymać się utartych i dobrze sprawdzonych dróg, które są jak szerokie autostrady wiodące do celu.
  • Nie tego, że warto korzystać z pomocy ludzi, którzy stają na naszej drodze.
  • I nawet nie tego, że w każdym błędzie jest nauka.

Najważniejsze to zobaczyć, że wszystko jest sprawą nastawienia („attitude”). Często wyolbrzymiamy problem i to, czego się obawiamy, przybiera karykaturalną postać. Z cypelka, jakim jest Floryda, robimy kontynent. Z chwilowego zagubienia – dramat. A wystarczy po prostu pozwolić życiu toczyć się dalej. Objechać piękną wyspę dookoła. Być przez chwilę jej częścią. Zapragnąć dla siebie więcej.

Przewiń do góry