ZAPISKI Z PODRÓŻY BEZ DZIECI #10 Sytuacje ekstremalne

9

Podróż do najbardziej na południe wysuniętego punktu Stanów Zjednoczonych skłoniła mnie do rozmyślań na temat sytuacji ekstremalnych w moim życiu.

Nie jestem zwolenniczką sportów podnoszących poziom adrenaliny we krwi. Skoki na bungee, nurkowanie, szalone roller costery w parkach rozrywki – to nie dla mnie. Powoli przekonuję się do skoku ze spadochronu, choć wolałabym wcześniej zakosztować rozkoszy spokojnego lotu balonem.

Tak, mam zdecydowanie ostrożną naturę. Rzadko porywam się na coś szalonego. Wolę sobie zawsze wszystko na spokojnie przemyśleć, zanim się na coś zdecyduję. Spontaniczność bywa u mnie ciężko wypracowana i częściej przytrafia mi się w relacjach z ludźmi niż w kontekście eksperymentowania z różnego rodzaju aktywnościami ruchowymi.

Czy to oznacza, że zawsze plasuję się bliżej bezpiecznego środka niż ekstremów? Ano niekoniecznie!

kolaż sytuacje ekstermalne

Mam świadomość, że w relacji z moimi dziećmi napinam nieraz siebie do granic możliwości. Tak bardzo wsłuchuję się nieraz w głos ich potrzeb, że zapominam o swoich. To niedobrze! Moje macierzyństwo jest wielką lekcją wypośrodkowania, bo w innym wypadku bujam się między dużymi pokładami empatii i bliskości a nieprzyjemnymi napadami zniecierpliwienia.

Moja cierpliwość pogłębiła się bardzo przez ostatnie lata, choć nadal ma swoje granice. Nauczyłam się, że czasem więcej zyskam, gdy moja cierpliwość będzie w równym stopniu skierowana na zewnątrz, co do wewnątrz. Tak! Mieć cierpliwość do siebie to także wielka sztuka.

American Keys to archipelag maleńkich wysp rozsianych na południe od Florydy w kierunku Kuby. Metafora mojej wybiórczej uwagi po tym, jak powoli tracę kontakt z sobą. Gdy napinam moją cierpliwość do granic możliwości… Wiem, że na co dzień za często eksploatuję ten niebezpieczny teren.

Czasami potrzeba wyjechać. Nawet na krótko. Żeby znów poczuć grunt pod nogami. Zdystansować się do ról, jakie się pełni. Zobaczyć, że bycie mamą to tylko jedna z nich. Odświeżyć kontakt z samą sobą. Usłyszeć swoje własne myśli. To praktyka, którą chciałabym przenieść z tych wakacji w moją codzienność. Choćby w mikroskali.

Czasem jeden samotny półgodzinny spacer może stać się jak odkrycie Ameryki.

Oto ja.

To moje pragnienia.

Moje życie nie ogranicza się do dzieci.

Dbam o przestrzeń dla siebie.

Scroll to Top