Skąd czerpać PEWNOŚĆ SIEBIE

Towar zdaje się deficytowy. W minionym tygodniu kilka razy słyszałam, że komuś jej brakuje. I ja nieraz cierpię na jej niedobór, choć po ostatnim artykule urodzinowym (Esencja Moniowatości) można by wysnuć wniosek, że mam jej pod dostatkiem.

PEWNOŚĆ SIEBIE. Czym jest ten składnik, na który ciągle tak wielu z nas zgłasza zapotrzebowanie?

Dla mnie oznacza ona przede wszystkim głęboki kontakt z poczuciem własnej wartości, którego nie zachwieją ani drobne potknięcia, ani poważniejsze porażki. To umiejętność dostrzegania swoich zalet i wiara w sensowność podejmowanych przedsięwzięć. To także osadzone w moim wnętrzu poczucie bezpieczeństwa, które sprawa, że wiem, iż w chwili kryzysu nie opuszczę samej siebie, lecz będę dla siebie wsparciem. Jestem siebie pewna – mogę samej sobie zaufać

Bez względu na to, jak Ty ją definiujesz, ważne, żeby wiedzieć, skąd ją czerpać. Zastanawiasz się czasem, skąd bierze się Twoja pewność siebie?

Z pochlebnych opinii na Twój temat?

Owszem! W pewnym sensie jest to dobry trop. Wspierające słowa bliskich Ci osób mogą być szalenie uskrzydlające i motywujące do działania. Polecam nawet gromadzenie pochwał, które słyszysz na swój temat, w osobnym zeszycie, w myśl tego, o czym pisałam ostatnio w pracowni na temat magii zanotowanych słów (zajrzyj tam). W trudnych chwilach czytanie takich zapisków potrafi być naprawdę kojące i nieraz pomaga wrócić do wewnętrznej równowagi.

Problem jednak w tym, że jeśli to Twoje jedyne źródło pewności siebie, to szybko może okazać się za płytkie. Nawet jeśli otrzymujesz bardzo dużo pozytywnych informacji zwrotnych na temat siebie i tego, co robisz, na pewno szybko odkryjesz, że jest też sporo osób, których wcale nie porywają Twoje pomysły. Tak to już jest, że zwykle ludzkie opinie na jakiś temat bywają spolaryzowane. Zawsze znajdzie się grono entuzjastów (i warto zbudować sobie taka grupę wsparcia), ale to nie uchroni Cię przed krytyką, która – konstruktywna czy nie – skutecznie będzie podkopywać Twoją pewność siebie. Chyba, że owo poczucie wewnętrznej pewności mocniej będzie osadzone w Tobie samej.

Z głębokiego kontaktu z samym sobą?

Wydaje się, że samopoznanie to znacznie skuteczniejszy sposób budowania pewności siebie, niż opieranie jej jedynie na pozytywnych opiniach innych na nasz temat. Dzięki znajomości swoich mocnych stron poczujesz, że bardziej możesz na sobie polegać. Wiedząc, w czym jesteś dobra i co jest Twoim talentem, możesz działać z większą swobodą, bez obaw, że coś pójdzie niepomyślnie. Co więcej, świadomość posiadanych kompetencji pozwala przygotować plan awaryjny na wypadek niepowodzenia, a to dodatkowo pomaga podejmować śmiałe decyzje. Jeśli przy tym zdajesz sobie sprawę z dotychczas odniesionych sukcesów (choćby najmniejszych) i pielęgnujesz w sobie dumę ze swoich osiągnięć, istnieje duża szansa, że Twoja pewność siebie na dobre zadomowi się w Twoim wnętrzu. I nie zachwieje Tobą żadna krytyka ze strony innych.

Afirmująca postawa wobec samego siebie nie oznacza wcale zadufania w sobie ani zadzierania nosa. Autentyczne poznawanie siebie zawsze wymaga pokory i tego, by być ze sobą szczerym. A przecież każdy obok zalet posiada także wady, obok sukcesów – porażki. To nie musi być jednak zagrożeniem dla Twojego poczucia pewności siebie. Przeciwnie – świadomość słabych stron może je nawet wzmacniać. Wiedząc, co jest Twoją piętą Achillesową, możesz tak planować swoje projekty, żeby skorzystać z pomocy innych w obszarze, który nie jest Twoim konikiem. Możesz w końcu pracować nad sobą, żeby zniwelować negatywne skutki swoich ułomności. A nawet jeśli zdarzy Ci się jakieś niepowodzenie, zawsze masz szansę wyrobić w sobie akceptujący stosunek do takich zdarzeń i potraktować je jako cenne życiowe lekcje i źródło siły wewnętrznej.

Z nadprzyrodzonego źródła?

Osobiście doświadczam, że niewyczerpane źródło życiowej mocy leży jednak poza nami, choć możemy mieć z nim kontakt dzięki wierze. Z mojej perspektywy niezachwiana pewność siebie jest czymś więcej niż sumą naszych zalet, osiągnięć, zaakceptowanych słabości i porażek. Wydaje mi się, że ostatecznie każdy człowiek znaczy o wiele więcej niż to, jaki jest i co robi. Najważniejsze, że JESTEŚ. Nawet jeśli, nie wierzysz w to, że powołał Cię do istnienia Bóg, któremu możesz śpiewać jak psalmista : „Dziękuje Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła” (Ps 139, 14), sam FAKT TWOJEGO ISTNIENIA i NIEPOWTARZALNE ŻYCIE, KTÓRE POSIADASZ, może być dla Ciebie wystarczającym powodem, żeby wierzyć w siebie i swoje możliwości. Nie ma na świecie drugiej takiej samej osoby, jak Ty!!! Czy to nie zastanawiające?

To znak, że TWOJE ŻYCIE SIĘ LICZY! Odkrywaj więc swoją wartość – ona jest zapisana wewnątrz Ciebie. Służ swoimi talentami innym i miej uszy i serce otwarte na to, co dobrego mówią o Tobie inni. To według mnie najlepszy kierunek wzmacniania poczucia pewności siebie.

*

A Ty, co o tym sądzisz? Z jakiego źródła czerpiesz swoją pewność siebie? Bardzo chcę poznać Twoje doświadczenie w tym względzie, dlatego podziel się nim w komentarzu.
Przewiń do góry