DOCENIAJ SIEBIE każdego dnia

Doceniaj siebie każdego dniaźródło zdjęcia

„Dość ma dzień swojej biedy” (Mt 6,34) – to taki werset biblijny, który mam ochotę dziś sparafrazować i powiedzieć: „Dość ma dzień TWOJEGO BOGACTWA”!

Po napisaniu ostatniego artykułu pt. Kołysanka wdzięczności poczułam bardzo silną potrzebę wzmocnienia jednego akcentu, który w tamtym tekście został tylko pobieżnie wspomniany. Chodzi o kwestię DOCENIANIA SIEBIE!

Silnie dotarło ostatnio do mnie, że PRAKTYKOWANIE WDZIĘCZNOŚCI to jedno i cudownie jest nagle zobaczyć to, całe dobro, które nas otacza. Ale jeśli jednocześnie pominie się w tym wszystkim siebie, to naprawdę na nic się zdadzą najdłuższe nawet peany wdzięczności. Co z tego, że co wieczór będziesz z wdzięcznością przytulać do serca cały świat, jeśli nie przytulisz samej siebie!?

Doceniaj swój wysiłek, a nie tylko efekt

Podoba mi się słówko „doceniać”, bo ten przedrostek „do-” sugeruje pewien naddatek. Nie chodzi tylko o to, żeby obiektywnie „o-cenić” swoje działania albo żeby je za pomocą liczb „wy-cenić”. „Do-cenianie” rozumiem jako proces, w którym nacisk nie jest kładziony na sprawdzanie obiektywnych danych związanych ze skutecznością podejmowanych przedsięwzięć. Tu bardziej chodzi o dodanie im wartości przez samo zauważenie ich.

Intuicja podpowiada mi, że w docenianiu bierze się pod uwagę przede wszystkim intencje, a nie efekt końcowy i dzięki temu nic nie stoi na przeszkodzie, żeby doceniać siebie także (a może przede wszystkim!) wtedy, gdy coś nie do końca Ci się udaje.

Zadbaj o to, by doceniać siebie nie tylko za spektakularne sukcesy, wymierne osiągnięcia, pomyślnie zakończone projekty. Doceń wysiłek, który wkładasz każdego dnia, by Twoje życie wyglądało tak, jak wygląda. Doceń swoje dobre chęci, swoje zaangażowanie. Taka praktyka na pewno skuteczniej zmotywuje Cię do podejmowania kolejnych prób zrobienia czegoś niż nieustanne krytykowanie siebie.

Na początku może wydawać Ci się, że takie docenianie siebie jest trochę na wyrost, ale o to właśnie tutaj chodzi – żeby dowartościowując swoje starania, wyprzedzać satysfakcjonujący efekt, który dzięki przerośnie Twoje oczekiwania. Z czasem to, co na wyrost, zaczniesz traktować jako niezbędną do skutecznego działania normę.

Doceniaj siebie regularnie

Nie bez powodu pisze o tym wszystkim w DoM-owej sypialni. Nie tylko dlatego, że ten artykuł to drugie skrzydło Kołysanki wdzięczności. Chodzi o to, żeby docenianie siebie weszło Ci w nawyk. Dlatego tak bardzo pasuje mi tu ta parafraza, którą przytoczyłam na początku artykułu. „Dość ma dzień TWOJEGO BOGACTWA” – odważ się myśleć w ten sposób.

Zamiast troszczyć się zbytnio o jutro, spróbuj każdego dnia – może właśnie przed snem – zatrzymać się i chociaż pomyśleć, jeśli już nie zapisać, za co jesteś wdzięczna samej sobie. Jakie Twoje wysiłki minionego dnia były szczególnie cenne? Może okaże się, że właśnie te Twoje najbardziej rutynowe obowiązki domagać się będą dowartościowania. Niestety bardzo łatwo o tym zapomnieć i tym samym odciąć się od kluczowego źródła energii.

Niedocenianie siebie może sprawić, że poczujesz się wyzuta. Będziesz miała poczucie, że tyle rzeczy robisz na próżno. W końcu zacznie Cię drążyć od środka poczucie marności życia. Dlatego gorąco zachęcam Cię – wybierz inną ścieżkę! Zacznij co dzień DOSTRZEGAĆ BOGACTWO WYSIŁKU, jaki wnosisz nie tylko w swoje życie, ale i w życie innych.

Oczekuj doceniania od najbliższych

W artykule o źródłach PEWNOŚCI SIEBIE pisałam o tym, że same pochlebne opinie innych na Twój temat nie są najlepszym  budulcem wewnętrznej siły. Nieprawdą byłoby jednak sądzić, że w ogóle nie potrzebujesz pochwał ze strony najbliższych. To nie żaden nacyzm i żebranie o głaski, tylko naturalna potrzeba BYCIA DOCENIANYM. Nie chodzi o to, żebyś leczyła swoje kompleksy ciągłym szukaniem u innych potwierdzenia sensu swoich działań. Masz po prostu święte prawo oczekiwać, że wysiłek, który wkładasz w zrobienie nawet bardzo prozaicznych rzeczy, będzie zauważany przez otoczenie.

To, co robisz dla innych w sposób bardziej lub mniej interesowny, LICZY SIĘ!!! Jeśli Twoi najbliżsi z jakichś powodów nie wyrażają głośno swojej wdzięczności w stosunku do Ciebie, spróbuj wyartykułować wprost swoją potrzebę bycia regularnie docenianą. Sama również nie zapominaj doceniać otaczających Cie ludzi nawet za drobiazgi – w myśl złotej zasady postępowania, która mówi, żeby traktować innych, tak jak samemu chciałoby się być traktowanym.

Nic nie stoi też na przeszkodzie, by od czasu do czasu zadać wprost pytanie w rodzaju „Czy obiad, który przygotowałam, Ci smakuje?” Pamiętaj tylko, by nie uzależniać od usłyszanej odpowiedzi poczucia własnej wartości. Przeciwnie, będąc pewną swoich umiejętności, zapytaj po to, by w bliskiej Ci osobie zaszczepić ziarno refleksji i skierować jej uwagę na podejmowane przez Ciebie wysiłki.

Oczywiście jestem ciekawa Twojego doświadczenia w materii DOCENIANIA SIEBIE. Jak często to robisz i czy jest to dla Ciebie łatwe? Co Ci w tym pomaga, a co przeszkadza? Podziel się w komentarzu. 
Przewiń do góry