Jak planować cele na nowy rok (10 kroków)

Nowy Rok… Czujesz w powietrzu tę aurę świeżości, nowości, początku? Ja – TAK! Jest dla mnie coś wyjątkowego w tym czasie przełomu, kiedy jeden rok się kończy, a drugi zaczyna. Przybywa mi energii – może dlatego, że końcówkę roku zawsze spędzam w gronie bliskich mi osób i wśród cudownych beskidzkich krajobrazów.

Jestem wdzięczna za to, co przeżyłam w minionym roku. Staram się zaakceptować to, co było dla mnie trudne. Budzą się we mnie nowe marzenia i nadzieje na przyszłość.

Przełom grudnia i stycznia to dla mnie czas bardzo refleksyjny. Obfituje w podsumowania i snucie planów na przyszłość. Chyba nie tylko ja tak mam. Obserwuję, jakie poruszenie wzbudził temat noworocznych celów w Grupie Dom Dobre Miejsce na FB (sprawdź tutaj i tutaj) i pomyślałam, że chętnie opowiem, jak ten proces planowania wygląda u mnie. Wierzę, że to zmotywuje także Ciebie do świadomego określenia swoich celów i skutecznego ich zrealizowania.

Oto 10 kroków, które pozwoliły mi zaplanować cele na nowy rok.

1. Podsumowałam miniony rok i wyciągnęłam wnioski

Jeszcze przed świętami znalazłam czas na to, by spojrzeć wstecz. Zapisałam najważniejsze osiągnięcia minionego roku. Dokopałam się do starych notatek i sprawdziłam, jakich celów nie zrealizowałam. Zamiast wyrzucać sobie popełnione błędy, postanowiłam przede wszystkim cieszyć się sukcesami i wyciągnąć wnioski z niezrealizowanych projektów. Dzięki temu zrozumiałam, że na nowy rok chcę wyznaczyć mniej celów, ale skuteczniej je zaplanować w czasie.

2. Wyznaczyłam obszary życia, które chcę zaplanować

Dotarło do mnie, że nie sztuką jest zaplanować stertę zadań w obszarze zawodowym. Sensem mojego życia jest rodzina i dobre samopoczucie. Wcześniej miałam tendencję do pomijania życia prywatnego przy określaniu swoich celów. Błędnie zakładałam, że w tych obszarach pewne rzeczy same się zrobią i jakoś to będzie. Zrozumiałam jednak, że pora to zmienić i świadomie kształtować także te najważniejsze obszary mojego życia, takie jak: małżeństwo, macierzyństwo, zdrowie, duchowość, relacje z dalszą rodziną i przyjaciółmi, rozwój intelektualny. Tak więc w tym roku praca i rozwijanie Domu Dobrego Miejsca to tylko jeden z obszarów, który objęłam świadomym planowaniem.

3. Wypisałam najważniejsze cele w każdym z obszarów

Przy każdym z 7 ważnych dla mnie obszarów zapisałam najważniejsze cele, które chciałabym osiągnąć. Starałam się nie wypisywać więcej niż 3 celów przy jednej sferze, a wśród nich i tak wyodrębnić ten najbardziej kluczowy. W jednych obszarach to było łatwe (np. praca nad sferą finansową w obrębie rozwoju osobistego czy spacery w ramach dbania o zdrowie), w innych trudniejsze (np. w obszarze „macierzyństwo” wyznaczyłam po jednym głównym celu w relacji z każdym dzieckiem z osobna, bo widzę, że ich potrzeby są bardzo różne i nie sposób wrzucić tego do jednego worka).

4. Doprecyzowałam każdy z celów wg zasady SMART

Zapisałam każdy z najważniejszych celów jeszcze raz, formułując go tak, aby spełniał kryteria zasady SMART. „Smart” po angielsku znaczy „bystry, sprytny” i jest akronimem – pierwsze litery odnoszą się do pięciu cech, które powinien spełniać każdy dobrze określony cel:

S – specific (konkretny), M – measurable (mierzalny, sprawdzalny), A – achievable (osiągalny, w zasięgu Twoich możliwości), R – realistic (realistyczny), T – time-bound (określony w czasie).

Zamiast więc pisać: „Zatroszczę się o dobre relacje z przyjaciółmi”, dookreśliłam: „Będę pamiętać o imieninach, urodzinach i innych ważnych okazjach moich bliskich i przyjaciół i każdemu z nich wyślę w tym roku chociaż jedną kartkę z życzeniami”.

5. Przy każdym celu zapisałam, dlaczego chcę go osiągnąć

To było bardzo czasochłonne, ale wiem, że pomoże mi się zmotywować w chwilach kryzysu. Przy każdym sprecyzowanym celu zapisałam sobie pięć powodów, dla których jest on dla mnie ważny i dlaczego chcę go osiągnąć. Zapisałam też, jakie będą negatywne skutki, jeśli odpuszczę sobie realizację danego celu. Zamierzam wracać do tych notatek, gdy zauważę, że realizacja któregoś z moich celów szwankuje.

6. Ustaliłam jeden cel główny

Doszłam do wniosku, że chcę w tym roku szczególnie przyłożyć się do realizacji mojego celu w obszarze duchowym, bo w ostatnich miesiącach na nowo dotarło do mnie, jakie to jest dla mnie ważne. Jako osoba wierząca mam poczucie, że bliska relacja z Bogiem jest wyjątkową siłą, która mnie niesie i pomaga mi owocnie funkcjonować we wszystkich innych obszarach mojego życia. Dlatego 15 minut codziennej modlitwy ze Słowem Bożym z Biblii to dla mnie w tym roku priorytet, fundament i podstawa. Wierzę, że realizacja tego celu może wywołać efekt domina – wysiłek podjęty w tym obszarze zaprocentuje we wszystkich pozostałych.

7. Zapisałam pierwszy krok do realizacji każdego celu

Przy każdym z celów zapisałam pierwszy mały krok do jego realizacji, a że planowanie podjęłam jeszcze końcem grudnia, to nie czekałam na styczeń, żeby np. wybrać się z mężem na spacer lub spędzić kreatywne i zaangażowane popołudnie z dziećmi. Dzięki temu, że wyklarowałam, co jest dla mnie ważne, od razu miałam jasność, na co chcę poświęcać mój czas na co dzień. Określenie swoich celów bardzo pomaga w podejmowaniu takich decyzji.

8. Ustaliłam orientacyjne daty osiągnięcia danego celu

Nie jestem zbytnią zwolenniczką deadlinów, ale wiem, że w planowaniu pewna precyzja się naprawdę przydaje. Przy tych celach, przy których mogłam, zapisałam czas ich realizacji (dlatego na przykład już wiem, że warsztat ZADBANA MAMA przeprowadzę w tym roku w marcu, a WIĘCEJ PRZESTRZENI DLA SIEBIE w październiku). Przy niektórych celach zamiast daty realizacji zapisałam częstotliwość (np. modlitwa z Pismem Świętym – codziennie, domowa randka z mężem – przynajmniej jeden raz w weekend, dłuższy spacer – przynajmniej raz w tygodniu).

9. Przy każdym celu zapisałam jedno kluczowe słowo

Ponieważ ustalanie konkretnych zadań w obrębie danego celu oraz konkretnych terminów realizacji jest dla mnie zwykle wyczerpujące, postanowiłam dla przeciwwagi pobawić się swoimi celami w jeszcze inny sposób. Przy każdym z nich zapisałam jedno kluczowe słowo, które w jakiś sposób je odzwierciedla i może być dla mnie takim elektryzującym hasłem, skrótem myślowym (np. w sferze małżeńskiej tym hasłem jest NOWE SPOJRZENIE, w macierzyństwie – UWAGA, w sferze duchowej – PRZYLGNIĘCIE, w obrębie pracy – PRODUKTYWNOŚĆ) . To rozrywka, która była osłodą dla mojej prawej, wizyjnej i kreatywnej, półkuli mózgowej – zmęczonej analitycznym podejściem tej lewej, która wcześniej się napracowała ;). Gorąco polecam!

10. Zaplanowałam czas na sprawdzanie postępów

Doszłam do wniosku, że chcę w tym roku regularnie monitorować stopień realizacji moich celów i na bieżąco wyciągać wnioski. Planuję taki rytuał na początku każdego miesiąca. Wiem, że taka refleksja połączona z notowaniem zajmuje trochę czasu, ale przeczuwam, że to może być bardziej owocne, niż brnięcie na oślep w kolejne zadania bez głębszej refleksji. Mam więc cichą nadzieję, że uda mi się przenieść choć trochę tej noworocznej, styczniowej magii na pozostałe momenty tego roku.

*

I jak? Który z tych punktów zamierzasz wykorzystać u siebie? A może masz swoje sposoby na planowanie celów? Podziel się w komentarzu i przekaż informację o tym artykule choć jednej osobie! Pomóżmy innym sensownie zaplanować i przeżyć 2017 rok :).
  • Joanna Kmieć Kubiak

    świetny post!!! dziękuję! o wypisywaniu celów już słyszałam na podcaście z Twoim udziałem 🙂 postaram się zastosować, bo planowanie nowego roku dopiero przede mną 🙂

    • Cieszę się Joasiu, że coś z tych punktów i nagranego podcastu mogło się przydać. A ZAPISANIE celów to rzeczywiście podstawa – ponoć to bardzo zwiększa szansę realizacji naszych zmierzeń. Powodzenia i wielu sukcesów w 2017 :).