Zadbana mama #7 – Dorota Siwek

Projekt PORTRETY MAM, KTÓRE DBAJĄ O PRZESTRZEŃ DLA SIEBIE nieco ucichł i miał mały przestój, ale uwaga – wracamy!!! Wiem, ile znaczy dla Was poznawanie innych inspirujących kobiet i jak wielką moc ma dzielenie się nawzajem swoim osobistym doświadczeniem i unikalnym spojrzeniem na świat.

Dzisiaj prezentuję Wam portret Doroty Siwek, która poznałam w Grupie Dom Dobre Miejsce na FB. Pamiętam, jak raz ujął mnie jej komentarz, który mogłabym potraktować jako motto każdego poranka: „Bez poczucia życiowego powodzenia nie wstaję z łóżka” :).

Dorota jest z wykształcenia doradcą personalnym.  Swoje życie zawodowe i osobiste opiera na idei slow lajf. Jest przykładem na to, że można rozwijać się zawodowo bez presji pieniądza i czasu, stacjonując daleko poza zgiełkiem miasta. Pracuje jako freelancer przy projektach związanych z zasobami ludzkimi i rozwojem osobistym. Prywatnie – szczęśliwa żona i mama. Optymistka działająca bez cienia zniechęcenia.

Ile masz dzieci, w jakim są wieku?

Jestem mamą Dziecięcia Cud – uroczej i wygadanej jak na swój wiek (22 msc) Łucji.

Zabawna historia z Waszego rodzinnego życia…

Ostatnio, robiąc porządki, znalazłam stłuczonego porcelanowego anioła.

Odpowiedzią Łucji na moje pytanie: „Dlaczego go zbiłaś?” było melodyjne zawołanie:

„…bo chwała jest na wysokości.”

W tym samym czasie otrzymałam również sms od męża o treści:

„Lepiej zbić anioła niż dziecko.”

Kurtyna.

Czym zajmujesz się zawodowo?

Z wykształcenia jestem doradcą personalnym. Przed tym jak zostałam mamą pracowałam w branży związanej z zasobami ludzkimi i rozwojem osobistym. Obecnie pracuje na stanowisku administracyjnym w pomocy społecznej i zdalnie działam tam, gdzie mogę pomóc w robieniu rzeczy, które niosą wartość dla drugiego człowieka.

Co najbardziej w sobie lubisz?

Lubię w sobie upór, nie ten nacechowany zawziętością i pustym udowadnianiem swego, ale ten pełen pokory i wiary w siebie – dzięki niemu jestem w życiu tu, gdzie chciałam dojść i mam odwagę realizować swoje zamierzenia.

Najbardziej w sobie dobrze jest lubić SIEBIE takim jakim się JEST. Po prostu.

Ulubione pomieszczenie w Twoim domu…

Lubuję się w kuchni. Sama ją urządzałam i przebywanie w niej sprawia mi radość. Lubię jej ciepło
i klimat, jaki nadaje całemu domu. Lubię kuchnię, bo zapraszani przeze mnie goście czują się
w niej dobrze. Gotowanie sprawia mi wiele frajdy, a codzienny rytuał picia porannej herbaty
w ciszy i chwili dla siebie nie zamieniłabym na nic innego.

Kuchnia to zapach, rozmowa, to ręce splecione przy stole, to dziecięcy zachwyt. Uwielbiam!

Jak najchętniej spędzasz czas ze swoją córką?

Najchętniej czytam, bo to ulubione zajęcie Łucji. Staram się odpowiadać na jej potrzeby, więc zabawa rozwija się w kierunku, w którym dziecko podąża – ja towarzyszę. Wielką radość przynosi nam podróżowanie i aktywność na dworze – wtedy dziecko najwięcej chłonie, doświadcza i próbuje.

Co należy do Twoich ulubionych domowych zajęć?

Nie mam ulubionego zajęcia związanego z domem. Robię to, co w danym momencie czuje, że chcę. Daleko mi do perfekcyjnej Pani domu, nie jestem też mistrzem gotowania, ale póki co wszyscy żyją i mają się dobrze :D.

Jakich domowych obowiązków nie znosisz?

Na samą myśl o prasowaniu mam dreszcze :D. Za to mam w domu ujarzmiacza żelazka (męża) i nie waham się go poprosić o pomoc.

Mamy zasadę, że każdy domownik ma oddelegowane jakieś czynności i tego się trzymamy.

W jaki sposób dbasz o siebie na co dzień?

Patrząc na swoje koło życia, weryfikuje co jakiś czas wymiary, które są dla mnie ważne: zdrowie, rodzina, praca, hobby, czas wolny. Gdy któryś z nich jest przeze mnie zaniedbany, w innych również odczuwam dyskomfort. Wedy zatrzymuje się i robię bilans, by wszystko mogło wrócić do normy.

Od początku macierzyństwa zadbałam o szybki powrót do aktywności zawodowej. Początkowo była to praca zdalna, ale powodowała motywację do zorganizowania czasu i zadbania również o codzienny wygląd.

Nie mam jakichś cyklicznych rytuałów związanych z dbaniem o wygląd zewnętrzny. Jeśli czuje potrzebę coś zmienić, umawiam się na zabieg, kupuję to, czego potrzebuję. Kobiecość to wnętrze, to świadomość siebie – wygląd to jedynie dopełnienie. Nie czuje się bardziej kobieca w markowych ciuchach czy skrapiając nadgarstek drogą perfumą. Dbam o to, by czuć się dobrze we własnej skórze. Regularnie monitoruje stan zdrowia i wprowadzam zdrowe nawyki, które mają odzwierciedlenie w kondycji fizycznej czy samopoczuciu.

Nie zapominam także o rozwoju – czytam, uczestniczę w szkoleniach, projektach. Znajduje na to czas bladym świtem, w weekendy lub wieczorami.

Z kim lubisz spędzać czas (poza swoim dzieckiem)?

Czas wolny lubię spędzać z mężem i bliskimi mi osobami. Zauważam, że to, jak dbam o przestrzeń dla siebie i ważnych dla mnie osób i ten czas wolny, wpływa na jakość relacji z dzieckiem. Dlatego nie mam wyrzutów, gdy wychodzę wieczorem, wyjeżdżam na weekend lub spędzam dzień w doborowym towarzystwie (Lublin rules). Jest to nie tylko oderwanie od codziennych obowiązków, ale też świeżość spojrzenia, odpoczynek, dzielenie się pomysłami, sukcesami i pielęgnowanie relacji.

Czy masz jakąś pasję? Kiedy i jak ją rozwijasz?

Lubię ludzi. Dlatego pracuje, udzielam się w miejscach, gdzie widzę realną możliwość pomocy w rozwoju drugiemu człowiekowi, gdzie za hasłem idzie idea, misja, autentyzm. Nie lubię blasku fleszy, bycia na świeczniku. Nie jestem lwem salonowym, dlatego działam w tle.

Poza tym lubię w wolnej chwili robić make-up’owe malunki, bo ogromną radość sprawia mi uśmiech kobiet i podkreślanie ich naturalnego piękna.

Największe wyzwanie, jeśli chodzi o rozwój osobisty…

Największe wyzwanie to zachowanie równowagi między tym, czego potrzebuje zawodowo i jako mama. Działanie w zgodzie z tymi dwoma płaszczyznami wymaga dobrej organizacji czasu, nieustannej motywacji i konkretyzacji celów, nie zapominając przy tym o świadomym odpoczynku.

Jak radzisz sobie w chwilach kryzysu jako mama?

Kryzys to moje drugie imię! (śmiech) Miewam je często, ale postrzegam je jako wartość. Kryzys to rozwój, to siła w słabości, a w moim przypadku na słabeusza nie trafiło :P. Na chwilę załamania każdy wypracowuje sobie sposób. Ja wietrze głowę, przegaduję z kimś problem, szukam rozwiązania lub odpuszczam i chwilę leżę na łopatkach z tą sytuacją, by dać sobie czas na emocjonalny finał.

Jak rozwinęłaś się dzięki macierzyństwu?

Macierzyństwo przewartościowało zupełnie moje życie. Dodało mi pewności siebie i poprawiło dobrze już wypracowane planowanie. W dzisiejszym niedoczasie nauczyłam się łapać cenne momenty i zwalniać tempo na własnych zasadach. Z macierzyństwem uwydatniła się umiejętność uważnego życia.

*

Jestem ciekawa Twoich wrażeń z tego wywiadu.Co najbardziej ujęło Cię w postawie Doroty? Co zabierasz z tego artykułu dla siebie? Podziel się w komentarzu!

 

Scroll to Top