Zobacz OBFITOŚĆ Twoich ZALET

Zobacz obfitość swoich zaletźródło zdjęcia

To jest PIĄTY KROK wyzwania MAMO, ODKRYJ SWOJE MOCNE STRONY. Do tej pory w ramach cyklu zostały opublikowane następujące artykuły i ćwiczenia:

Jesteś jak drogocenny prezent

Doceń swoje ŻYCIOWE ROLE

Mapa życiowych ról (ćwiczenie)

Trudne DOŚWIADCZENIA ŻYCIOWE są jak złoto

Dwie strony medalu (ćwiczenie)

Odkop swoje TALENTY

Wyliczanka talentów (ćwiczenie)

PASJA to Twój skarb

Określanie pasji (ćwiczenie)

Tym razem pora na to, byś dostrzegła mnogość swoich pozytywnych cech charakteru. Możesz od razu zapytać, skąd mam tę pewność, że aż tyle tych zalet posiadasz. Otóż nie waham się, bo wierzę, że każdy człowiek wyposażony został w niesamowity potencjał, czasem tylko trudno mu ten potencjał w pełni rozwinąć. Wierzę też w dobro, bo widzę je na co dzień w sobie i wokół siebie. Wydaje mi się, że w serce każdego człowieka wpisane jest to pragnienie bycia dobrym. Czasem tylko różne okoliczności bardzo przeszkadzają nam w tym, żeby to dobro urzeczywistnić.To są dla mnie wystarczające powody, by z góry założyć, że także Ty, czytająca te słowa, posiadasz wiele atutów, nawet jeśli nie do końca zdajesz sobie z nich sprawę albo nie potrafisz ich precyzyjnie nazwać. Mam nadzieję, że tym artykułem i jutrzejszym ćwiczeniem trochę Ci w tym pomogę.

Niebezpieczeństwo przyklejania etykietek

Na początek jednak pewne zastrzeżenie. Zwykle nasze zalety opisujemy za pomocą przymiotników. Opowiadamy, jakie jesteśmy. Te przymiotniki to takie epitety określające nas. I słusznie mogą się nam one kojarzyć z pewnymi etykietkami.

Złościmy się zwykle, kiedy ktoś przykleja nam negatywne etykiety typu: „gadatliwa”, „złośliwa”, „nieuprzejma”. Zauważyłam jednak, że także przyklejanie komuś pozytywnych etykietek może być denerwujace i budzące sprzeciw. Generalnie nie lubimy być oceniane, a opisywanie za pomocą epitetów – nie ważne czy pozytywnych czy negatywnych – takim ocenianiem jednak jest.

To może budzić nawet lęk, bo czy mogę sobie przypisać cechę „cierpliwa”, jeśli zaistniało już tyle sytuacji, w których cierpliwa wcale nie byłam i pewnie nie zawsze będę? Albo czy mogę sobie przypisać cechę „pracowita”, kiedy wiem, że nie zawsze taka jestem i nieraz zdarza mi się poleniuchować? No właśnie.

Chciałabym, żebyś czytając ten artykuł i wykonując jutrzejsze ćwiczenie miała świadomość, że wszystko jest względne.

  1. Po pierwsze – żadne epitet ani nawet ich starannie dobrany zbiór nigdy nie opisze Cię w sposób idealny i nie odda w pełni złożoności Twojej ludzkiej – co więcej – kobiecej 🙂 natury.
  2. Po drugie – dane epitety będą pasować do Ciebie tylko w określonych sytuacjach, a w innych nie i trzeba mieć na względzie, że nie są to jakieś stałe, skostniałe ramy, w które jesteś raz na zawsze wtłoczona.
  3. Po trzecie – warto zauważyć, że każda zaleta doprowadzona do skrajności zmienia się w wadę. Pracowitość może obrócić się w pracoholizm. Cierpliwość może się okazać nieumiejętnością postawienia granic, czyli brakiem asertywności. Ambicja może przyjąć formę dążenia do celu po trupach, bez względu na to, co czują i myślą otaczający nas ludzie.

Uczulam Cię więc, abyś była przy określaniu swoich zalet ostrożna. Chcę jednak, byś pochyliła się nad tym tematem pomimo powyższych obiekcji do etykietowania, ponieważ, to zagadnienie otwiera kolejny bardzo ważny temat związany z odkrywaniem swoich mocnych stron, a mianowicie UMIEJĘTNOŚĆ MÓWIENIA O SOBIE DOBRZE i WYRAŻANIA SIĘ NA SWÓJ TEMAT nie tylko z akceptacją i troską, ale także Z ZACHWYTEM.

Co nam przeszkadza mówić o swoich zaletach?

W grupie, która została utworzona na czas naszego wyzwania, intensywnie pracujemy nad tym, aby nie tylko samemu odkrywać swoje mocne strony, ale także jawnie o tych swoich mocnych stronach mówić. I okazuje się, że wcale nie jest to proste. Uczestniczki wyzwania zmagają się z sobą. W jednym z mikro zadań, które pojawiają się w grupie co tydzień od poniedziałku do środy, zastanawiałyśmy się nad tym, co przeszkadza nam w nazywaniu naszych mocnych stron. Tych utrudnień znalazłyśmy wiele i myślę, że warto się im przyjrzeć z bliska, żeby te bariery móc skuteczniej pokonać.

Kilka uczestniczek wyzwania zgodziło się, aby zacytować ich wypowiedzi, za co jestem im bardzo wdzięczna, bo to pomoże nam przyjrzeć się bliżej autentycznym barierom, które stoją nam na drodze w odkrywaniu naszych mocnych stron. (Niektóre imiona zostały celowo zmienione.)

„Wstydzę się chwalić siebie i swoje umiejętności – napisała Agnieszka – bo mam wrażenie, że inne osoby też potrafią to, co ja i nie jest to nic wyjątkowego. Druga sprawa to fakt, że jestem perfekcjonistką i nawet jeśli robię coś bardzo dobrze, jest możliwość robienia tego jeszcze lepiej i to mnie mobilizuje do dalszej pracy zamiast spoczywania na laurach”.

„Mnie blokuje słabe poczucie własnej wartości, brak pewności siebie – zwierza się Anna – Jestem raczej introwertykiem, nie jestem przebojowa i to mnie hamuje”.

Kasia ma podobne odczucia: „(…) z jednej strony lubię swój introwertyzm, bo jest powiązany z wrażliwością i ze szczególnym sposobem odbierania świata, co wzbogaca życie, przynajmniej to wewnętrzne. Natomiast w wielu sytuacjach introwertyzm to moje przekleństwo… I chyba właśnie dlatego w tym wyzwaniu nie biorę aktywnego udziału, bo trudno tak nagle zacząć pisać, że w tym jestem świetna, to robię wspaniale… I co gorsza jakoś zamiast mnie dowartościować, to te próby mnie jeszcze bardziej dołują… Bo okazuje się, ze w niczym nie czuję się na tyle dobra, aby napisać to na tym forum…”

„Wewnętrzny krytyk nie próżnuje… – zauważyła Magdalena – Poza tym jakoś tak zablokowało mnie we wczorajszym ćwiczeniu to określenie: robienie „świetnie” – bo jeśli byłoby „wystarczająco dobrze”, to mogłabym wymienić znacznie więcej rzeczy”.

Małgorzata dodaje: „Mnie hamuje najbardziej lęk przed wyśmianiem i inni – co powiedzą, jak odbiorą to, co robię. Dlatego często dłuuugo zwlekam z tym, co wymyśliłam, zanim to zrealizuje. To mnie blokuje. Przez to też przestaję wierzyć, że potrafię zrobić to, co wymyśliłam”.

Jak widzisz, często podłożem tej naszej nieumiejętności mówienia o sobie dobrze są negatywne przekonania, których sobie czasem nawet nie uświadamiamy na co dzień. Takie wyzwanie, jak to nasze, sprawia, że mamy okazję zatrzymać się i przez chwilę zastanowić się głębiej nad naszymi życiowymi postawami. Określenie źródła problemu, to pierwszy krok, aby sobie z nim poradzić.

Jak omijać wewnętrzne blokady?

Pierwszym krokiem do odważniejszego nazywania swoich zalet, może być próba zmiany negatywnych przekonań. Im więcej tych niewłaściwych myśli przeformułujemy na takie, które są dla nas bardziej wspierające, tym szybciej odkryjemy obfitość naszych dobrych cech charakteru.

Pokaże Ci to na kilku przykładach.

Możesz myśleć: Skoro inni też potrafią robić to, co ja, to pewnie to nic szczególnego.

Ale przecież: Twoją zaletą czy talentem nie musi być tylko coś nadzwyczajnego, co Cię jakoś wyróżnia. Okazuje się, że Bóg czy Natura (nie wiem, jak Ty wolisz to nazwać) jest szczodry wobec wszystkich i darzy obfitością mocnych stron wszystkich ludzi. Nasza biegłość w czymś nie umniejsza dokonań innych i na odwrót. To, że inni robią coś świetnie, nie znaczy, że sama masz siebie za to samo przestać chwalić.

Możesz myśleć: Muszę wszystko robić perfekcyjnie, żeby zasłużyć na uznanie innych i być dumna z siebie.

Ale przecież: Zauważ, że to też ślepy zaułek, bo przecież wiadomo, że nikt nie jest idealny i nie można być perfekcyjnym we wszystkim. Naprawdę warto ucieszyć się tym, że pewne rzeczy umiesz robić zwyczajnie dobrze, a inne od biedy, tak sobie. Skupiając się na potrzebie perfekcjonizmu, pomijasz całe morze swoich cennych umiejętności, którymi możesz służyć sobie i innym w sposób wystarczająco dobry.

Możesz myśleć: Mam introwertyczną, bardziej skrytą naturę, a takie cechy nie są teraz w cenie.

Ale przecież: Introwertycy posiadają tak samo wiele zalet, jak ekstrawertycy. Są po prostu innym typem ludzi. Co więcej, introwertycy też mogą dobrze o sobie myśleć i dobrze o sobie mówić. Mogą znaleźć swoje metody komunikowania zalet, bo kto powiedział, że zawsze trzeba robić to w sposób rozkrzyczany i przebojowy. Ważne, żeby ta skrytość introwertyków, która do pewnego stopnia jest zaletą, nie przemieniła się w wadę niedoceniania siebie i milczkowatości (ale fajne słowo, nawet mi Word go nie podkreślił 🙂 ).

Możesz myśleć: Ciągle słyszę w głowie krytyczne głosy na swój temat.

Ale przecież: Nikt nie powiedział, że tego wewnętrznego krytyka musisz na dobre wykorzenić, żeby małymi kroczkami zacząć o sobie lepiej myśleć i mówić. Wiadomo, że wewnętrzny krytyk czasem daje popalić. Zdarza się, że jest tak głośny, iż przypisujemy jego słowa osobom, które nas otaczają, chociaż ci ludzie wcale tak źle o nas nie myślą i nie mówią. W postępowaniu z krytykiem trzeba być ostrożnym i nie łudzić się, że szybko uda się nam go wyplenić. Tu też warto nie wpadać w pułapkę perfekcjonizmu. Jeśli na początku uda Ci się pomyśleć i powiedzieć o sobie jedną dobrą rzecz raz dziennie, to i tak to będzie sukces i nie ma się co wtedy dołować, że wewnętrzny krytyk jeszcze buszuje i nie został stłamszony do cna. Z czasem odkryjesz, że on może być świetnym partnerem wewnętrznego dialogu, o ile to Ty będziesz w tym dialogu wieść prym. (O mechanizmach działania wewnętrznego krytyka pisałam kiedyś tutaj – zerknij – zachęcam).

Myślisz sobie: Gdy inni źle o mnie pomyślą, to będzie koniec świata.

Ale przecież: Wiesz, że – jak mówił poeta – „innego końca świata nie będzie”. Czasem ludzie nawet nie mają czasu o Tobie myśleć, a co dopiero brać pod lupę szczegółowo Twoje przedsięwzięcia, żeby Cię negatywnie ocenić. A nawet jeśli to robią, to i tak nie masz na to wpływu. Natomiast masz wpływ na to, jaką postawę przyjmiesz wobec faktu, że inni nie zawsze myślą o Tobie pochlebnie. Ba! Oni czasem nawet te negatywne myśli wyrażają. No cóż! Takie jest życie. Ty też masz prawo różne rzeczy sobie o innych myśleć, ale to jeszcze nikomu nie musi robić krzywdy. Zawsze znajdzie się grono entuzjastów i sceptyków w obliczu tego, co robisz. Nie musisz zadowalać wszystkich.

Jak widzisz, przeszkód w określaniu swoich zalet i dostrzeganiu ich obfitości może być wiele. Czasem działa kilka takich blokad naraz i wtedy gubimy się jeszcze bardziej. Dużo łatwiej przychodzi nam negatywne myślenie na swój temat oraz milczenie na temat swoich zalet. Z czasem coraz trudniej odszukać nam właściwe słowa, aby opisać fakt, że posiadamy wiele cennych przymiotów. Jutrzejsze ćwiczenie pomoże Ci jednak na nowo uczyć się tego języka swoich zalet. Zajrzyj tu zatem koniecznie.

Tymczasem podziel się tym artykułem ze znajomymi i napisz mi w komentarzu, jak Ci się podobał. Może w czymś się ze mną nie do końca zgadzasz. Chętnie poznam Twój punkt widzenia. Czy w którejś z zacytowanych wypowiedzi znalazłaś siebie? A może jeszcze coś innego przeszkadza Ci w nazwaniu swoich zalet? Wspólnie możemy rozpracować tę blokadę, jeśli zechcesz.

Przewiń do góry